Redakcja

Noma: Już prawie koniec!

Zostały trzy dni. Więc już dziś mogę powiedzieć: ZROBIŁAM TO!  Odbyłam trzy i pół miesięczny staż w najlepszej restauracji na świecie! To był najlepszy czas w moim kulinarnym życiu i muszę powiedzieć z czystym sumieniem, że nigdy nie pracowałam tak ciężko i tak dobrze.

– 14/12/2014 –

 

Oczywiście zdarzały się momenty zwątpienia, przepłakane nocy i rezygnacja. Ale większość czasu towarzyszyła mi nieopisana radość, która napędzała mnie każdego dnia do pracy. Przez te kilka miesięcy moje życie dzieliło się na pracę i sen oraz strzępki wolnego czasu, spędzone na rozmowach z rodziną i przyjaciółmi bez których wsparcia byłoby mi zdecydowanie ciężej. Czego się nauczyłam? A może bardziej jaka się stałam? Jestem pewniejsza siebie, lepiej zorganizowana i poukładana, zdecydowanie pełniejsza pokory i szacunku do wykonywanej przez siebie i innych pracy. Tak jak wspomniałam w Nomie dużo zależy od Ciebie, odnalezienia się w tej niesamowitej machinie. Gdy załapiesz o co chodzi wtedy masz szansę nauczyć się dużo. Niektórzy tak do tego nie podchodzą, uważają że tygodnie spędzone na obieraniu tymianku czy czyszczeniu mchu są zwykła stratą czasu. Ja chyba od początku znałam swoje miejsce w szeregu i powoli zdobywałam coraz to nowe sprawności. Większości urządzeń w restauracji używałam po raz pierwszy tak samo uczyłam się nowych technik.

 

zdjęcie(2)

Noma w sama sobie nie jest duża restauracją ot kilka stolików 60 osób maksymalnie w porach lunchowej i obiadowej. Teraz gdy znam to miejsce od środka jestem podziwu dla ludzi którzy je tworzą, kilkugodzinne przygotowanie składowych danych dań jest naprawdę imponujące. Przede wszystkim liczy się tu gość, nie jako klient, ale jako osoba, która przychodzi zjeść w najlepszej restauracji świata. Nie ma mowy, żeby ktokolwiek został pominięty czy nakarmiony gorzej, tak więc nieważne czy masz alergię na gluten, orzechy czy czosnek lub jesteś weganinem. Twoje jedzenie nie będzie odbiegało od tego serwowanego innym.  To urzekło mnie chyba najbardziej i z tym podejściem wychodzę stąd przede wszystkim.

 

Trochę jest mi przykro, że to już koniec bo to miejsca wciąga jak wir. Z drugiej strony całkiem nowe rzeczy przede mną i na pewno trochę drzwi mi się otwiera. Wciąż jestem głodna wiedzy. Chętnie spróbowałam swoich sił w jakimś nowym miejscu. To świetny start. Przede mną póki co nagroda, sobotni lunch w Nomie. Nie mogę się doczekać i zdam pełną relację już za tydzień!

 

tekst i zdjęcia: Maria Przybyszewska

Sponsorem relacji z pobytu Marii Przybyszewskiej w Nomie jest HERMES, producent smakowych wód funkcjonalnych. www.hermes-amita.com.pl

Logo Hermes OK





comments powered by Disqus