Redakcja

NOMA. Wielki René

Noma to przede wszystkim on, człowiek pełen dobra i pozytywnej energii, tytan pracy i wielka inspiracja. Przynajmniej dla mnie.

– 9/12/2014 –

 

Pamiętam, kiedy do wspólnego posiłku usiadłam przy René, nie wiedząc, że to jego miejsce. Nasza pierwsza rozmowa dotyczyła kuchni tatarskiej, Cook It Raw i Suwalszczyzny. Onieśmielona próbowałam zebrać myśli do kupy. W pewnym momencie René zapytał mnie, skąd się tu wzięłam, na co ja odpowiedziałam, że dzięki niemu. W mig przypomniał sobie, że jestem tą dziewczyną z Polski, dla której nagrał kilka słów. Następnego dnia podeszłam do niego i powiedziałam, że zapomniałam mu podziękować za tę możliwość, on na to, żebym się nie wygłupiała, bo ciężko tu pracuję za darmo i to on dziękuję mi.

Zdarzyło nam się jeszcze kilka rozmów. O tym, czy trudno być wegetarianką w Polsce, o kondycji polskiej gastronomii, jak bardzo to skłócony światek i jak wszyscy źle sobie życzą. Ostatnia okazja do rozmowy trafiła mi się, kiedy Nomę odwiedził Wladimir Szpirt, zaprzyjaźniony z René lekarz, wielki pasjonat jedzenia, i Małgosia Minta, z którą współpracujemy w USTACH. Rozmawialiśmy o Meksyku – jak trudno zrobić idealną tortillę, o macedońskich korzeniach René i emocjach związanych z otwarciem restauracji w Japonii. René pięknie opowiada, zawsze zaskakuje jakąś ciekawą historią, która nagle mu się przypomina. Tym razem dotyczyła jednego z dostawców grzybów. Jest to miły starszy pan po siedemdziesiątce, polskiego pochodzenia. Nie mówi ani słowa po polsku, ale o grzybach wie wszystko, a co ciekawsze – od pięćdziesięciu lat prowadzi dziennik, w którym zapisuje pogodę, wilgotność powietrza i wszystkie informację, dzięki którym wie, gdzie i jakie grzyby rosną w danym momencie. Oprócz tego jest wielkim fanem wina i ma wybitny słuch. W młodości ponoć pracował w firmie produkującej sprzęt hi-tech i oceniał jakość dźwięku.

 

image_3

 

Podczas tej ostatniej rozmowy przyznaliśmy, że super byłoby się spotkać kiedyś w Polsce, bez blichtru i kamer, po prostu zrobić zjazd pasjonatów kuchni i swobodnie pogadać o jedzeniu.

Wierzę w to spotkanie, bo znając René całkiem możliwe, że dojdzie do skutku.

 

 

image

 

 

tekst i zdjęcia: Maria Przybyszewska

Sponsorem relacji z pobytu Marii Przybyszewskiej w Nomie jest HERMES, producent smakowych wód funkcjonalnych. www.hermes-amita.com.pl

Logo Hermes OK

 





comments powered by Disqus