Redakcja

Amarantus w mleku orzechowym z glazurowaną gruszką

Amarantus bywa nazywany zbożem XXI wieku. Jego nasiona pod względem najważniejszych składników odżywczych przewyższają nawet pszenicę. W naszym cyklu rozpUST-owym Magdalena Święciaszek serwuje go z gruszką i prażonymi orzechami laskowymi na roślinnym mleku. Danie energetyczne, pyszne i zdrowe, choć wymaga też trochę przygotowań. Weekend będzie idealny na wypróbowanie tego przepisu.

– 6/02/2015 –


Składniki:

  • 200g orzechów laskowych uprażonych
  • 6 łyżek amarantusa *
  • 1 dość twarda gruszka
  • kardamon
  • 1 łyżka dobrej jakości polskiego miodu
  • 25 g masła
  • sól

 

 

  1. Wieczorem nastawiamy roślinne mleko. Ujmujemy garść orzechów, całą resztę zalewamy 600 g przefiltrowanej wody. Zamykamy szczelnie plastikowe pudełko i chowamy na noc do lodówki. Po przebudzeniu miksujemy wszystko w blenderze kielichowym przez 3 minuty. Całość przelewamy przez lnianą ściereczkę bądź gazę, odciskając całe „mleko” od „pulpy”**.
  2. Amarantus zalewamy taką ilością wody, aby był przykryty na 2cm, solimy. Gotujemy przez 20 minut i odcedzamy na drobnym sitku. Następnie zalewamy kaszkę mlekiem orzechowym (ilość podobnie jak woda) i gotujemy, doprawiając kardamonem, aż wchłonie cały płyn – ok. 10 minut***.
  3. W międzyczasie myjemy gruszkę. Kroimy w grubą kostkę, pozbywając się gniazda nasiennego. Nie obierajmy ze skóry, jeśli nie ma takiej konieczności – nie pozbawiajmy się wartościowego błonnika i pektyn. Rozgrzewamy w rondelku masło i na średnim ogniu prużymy gruszkę, nie mieszając zbyt często, aby się zrumieniła i nie rozpadła. Zdejmując z ognia, dodajmy łyżkę miodu (lub ksylitolu – w opcji wegańskiej) i delikatnie wymieszajmy.
  4. Kaszkę serwujemy z gruszkami, posypane orzechami laskowymi, które pozostawiliśmy poprzedniej nocy, nastawiając mleko. Smacznego, weekendowego śniadania.

* Ja z reguły gotuję sobie więcej. Gotowanie jest dość czasochłonne, a podgotowaną kaszkę można spokojnie przechowywać do 3 dni w lodówce i odgrzewać na śniadanie z mlekiem roślinnym bądź sokiem owocowym, co trwa już tylko kwadrans.
** Mleka powstanie znacznie więcej, niż jest potrzebne, ale wg mnie nie ma sensu robić mniejszej ilości – przyda się na następne śniadanie bądź do wegańskich wypieków.
*** Jestem zwolenniczką gotowania amarantusa najdłużej, jak się da – uważam, że im bardziej napęczniały i skleikowany, tym smaczniejszy.

 

Przepis: Magdalena Święciaszek, zdjęcia: Magazyn USTA.





comments powered by Disqus