Redakcja

JE SUS: kulinarne objawienie

Na ulicy Taczaka w Poznaniu pojawiła się nowa restauracja wegańska. Łopocząca nieśmiało na wietrze flaga i ogródek ziołowo-warzywny zapraszają przechodniów, by wspiąć się po kilku schodkach i odwiedzić JE SUS.

– 26/05/2015 –

 

Od progu wita nas uśmiechnięty od ucha do ucha Piotr, którego wygląd poniekąd tłumaczy zagadkową nazwę tego miejsca. Ma ona nawiązywać do kuchni roślinnej z czasów Jezusa, kiedy to jedzono zdecydowanie mniej mięsa niż dzisiaj. Brodaty Piotr zaprasza do jednego z pięciu stołów i opowiada o wszystkim, co Ewelina szykuje w kuchni. Nie dostajemy karty dań, lecz apetycznie brzmiącą propozycję przypadającego na dany dzień menu. Codziennie serwuje się tu co innego: w zależności od pory roku, sezonu na warzywa i owoce, pogody albo nastroju. W zimne dni zmarznięci goście na pewno uraczą się gorącą zupą, kiedy indziej ze smakiem zjedzą chłodnik w upalny dzień. Jeśli trwa sezon na szparagi cały dzień może być szparagowy – od śniadania, przez obiad i deser, po kolację. Wówczas bladym świtem – zanim którykolwiek Poznaniak zdąży zamarzyć o szparagach – Ewelina i Piotr jadą pod Poznań zaopatrzyć się w zapasy na cały dzień. Przywiązują dużą uwagę do tego, aby wszystkie produkty były świeże (nie korzystają z zamrażarki), od zaufanych dostawców oraz okolicznych producentów.

 

041408

 

Zanim upłynie krótka chwila oczekiwania na posiłek, rozglądamy się dookoła. Prawie każdy mebel i element wyposażenia trafia do JE SUS(a) z innej parafii. Stoły, stołki, krzesła, fotele, wieszak, lampy, talerze, filiżanki ze spodkami, cukiernice – to perełki wyszukane na pchlich targach. Ewelina i Piotr wyszukują stare fotele, krzesła, taborety i odnawiają je u zaprzyjaźnionego tapicera. Blaty dwóch stołów pochodzą z biblioteki i nadal znajdują się na nich włączniki światła. Za barem rozrasta się kolekcja (mniej lub bardziej świętych) obrazków znoszonych tu przez gości i znajomych. Wszystko to łączy się ze sobą na zasadzie przekornego kontrastu i zarazem okazuje się nieprawdopodobnie spójne. Dzięki panującej tu atmosferze z każdą chwilą zaczynamy czuć się coraz bardziej jak w domu…

 

07a

 

Tymczasem na stół trafiają przepięknie udekorowane talerze. Najpierw sycimy wzrok, następnie do naszego nosa docierają boskie aromaty, a już po chwili w ustach rozpływa się najcudowniejszy smak. Z każdym kolejnym kęsem wiemy doskonale, że ocieramy się o jeden z siedmiu grzechów głównych, a wtedy Piotr proponuje jeszcze kompoty z rabarbaru, lemoniady ogórkowe, pietruszkowe, jabłkowe, koktajle jarmużowe, truskawkowe itd… Kuszą świeżo upieczone, pachnące drożdżówki, baklavy jaśminowe, różane rachatłukum, puddingi z szałwii hiszpańskiej, tofurniki, bezy, wegańskie ciasta z jaglanymi kremami i wszystko czego dusza zapragnie. Ewelina i Piotr częstują gości chlebem, który sami wypiekają. Przygotowują również różne rodzaje mleka roślinnego, śmietanę i jogurty. (Mają też w planach wegańskie lody!) W ciągu dnia możemy natrafić u nich na pyszne zupy, omlety w smakowitym towarzystwie past, pesto i twarożków, kotleciki ziemniaczane, szaszłyki z tofu, gulasz z cieciorki i selera naciowego z ryżem jaśminowym i migdałami… Dzień można zacząć od dobrej kawy do owsianki, amarantuski, jaglanki… Mocną pozycją jest też tofucznica, ale nas uwiódł twarożek z nerkowców i pesto z rzodkiewki.

 

1309 03

 

JE SUS powstało z chęci i potrzeby nakarmienia coraz większego grona przyjaciół, którzy zakochani w kuchni Eweliny cały czas przesiadywali u niej w domu. W końcu Ewelina i Piotr we dwójkę postanowili stworzyć miejsce, w którym każdy, kto ich odwiedza czuje domową atmosferę i ma wrażenie, jakby wpadł w odwiedziny do dobrych znajomych, którzy każdego chcą serdecznie ugościć i sprawić mu przyjemność. Co więcej – znakomicie im się to udaje! W tym przemiłym miejscu można nasycić wzrok, słuch i brzuch, ale oprócz tego i oprócz uśmiechniętych UST, otrzymujemy przede wszystkim strawę dla ducha. Niechętnie się żegnając, marzymy już o kolejnej wizycie w JE SUS.

 

02

 

Warto uważnie przyglądać się ich poczynaniom, planują bowiem wprowadzać zmiany i urozmaicenia – chcą poszerzyć kawowy asortyment, będą organizować warsztaty z kuchni wegańskiej, rozrasta się ich ogródek z warzywami i bóg jeden raczy wiedzieć, co nam jeszcze zgotują…

 

 

tekst: Joanna Bartosik, zdjęcia: Mateusz Piestrak





comments powered by Disqus