Redakcja

Polska na Gourmet

Kilka dni temu USTA uczestniczyły w festiwalu kulinarnym Gourmet w Budapeszcie. Mieliśmy przyjemność spróbować dziesiątek potraw i win serwowanych tu przez najlepsze węgierskie restauracje i winnice. A także dopingować Mateusza Wichrowskiego z Brasserie Warszawska, który na scenie festiwalowej promował polską kuchnię.

– 23/05/2016 –

 

DSC07884

Gourmet to przedsięwzięcie na wielką skalę. Pod gołym niebem, na terenie gigantycznego Millenáris Park wystawiło się ponad 100 wystawców działających w węgierskiej branży gastronomicznej. Restauracje z Budapesztu i nie tylko, winiarze, a także koncepty gastronomiczne, prasa, no i sponsorzy. Idea świetna – restauracje przygotowują małe degustacyjne porcje swoich najlepszych dań, za ladą ich stoisk można spotkać szefów nawet gwiazdowych restauracji. Podczas spaceru z kieliszkiem w dłoni można testować także doskonałe węgierskie wina. I tak przez 4 majowe dni.

 

DSC_2182

Oprócz możliwości organoleptycznego zapoznania z węgierskimi smakołykami przewidziano także część merytoryczną. Co godzinę na scenie odbywały się pokazy kulinarne i wykłady. My też mieliśmy w nich swój udział. Na zaproszenie Instytutu Polskiego i Ambasady RP w Budapescie  gościem Gourmet był Mateusz Wichrowski szef Brasserie Warszawska. Ramię w ramię z jednym z najzdolniejszych młodych węgierskich kucharzy, Ádámem Pohnerem (znanym między innymi z szefowania świetnemu budapesztańskiemu bistru Olimpia) wystąpili w pokazie „Dwa bratanki” i starali się węgierskim słuchaczom przybliżyć ideę współczesnej kuchni polskiej. Show moderowali gwiazdy węgierskiej sceny gastroblogerskiej: Zsófie Mautner (Chili&Vanilia) i András Jókuti (Világevő), którzy w 2014 roku odwiedzili Warszawę w ramach kulinarnej wizyty studyjnej zorganizowanej przez Instytut Polski w Budapeszcie. Oboje z wielkim entuzjazmem podkreślali iście rewolucyjną przemianę oferty restauracyjnej: – Od śniadaniarni przez targi żywności, street food do topowych restauracji Warszawa ma dziś naprawę mnóstwo do zaoferowania. Młodzi szefowie, często powracający z doświadczeniem zdobytym w zachodniej Europie, w wyrafinowany sposób na nowo interpretują tradycyjne przepisy z wykorzystaniem lokalnych produktów.

 

 

DSC07896

 

Pomysłodawcą współpracy Mateusza i Ádáma był Tamás Pellerdi, Węgier na co dzień mieszkający w Warszawie, który będąc promotorem kuchni węgierskiej w Polsce postanowił zaangażować się również w popularyzację kuchni polskiej na Węgrzech.

– Polska, mimo że to tylko godzina lotu z , dla Węgrów nie jest znana. To czarna dziura. Dlatego czuliśmy, że ta prezentacja nowoczesnej kuchni ma wielki sens. Myślę, że Węgrzy mogą pokochać polskie grzyby, ryby, warzywa i owoce, sezonowaną wołowinę. Chcieliśmy – nawiązując do znanego powiedzonka „Polak Węgier, dwa bratanki i do szabli i do szklanki” –   – przeszczepić tę podświadomą sympatię obu narodów także na teren zainteresowań kulinarnych. I chyba się udało. Po naszym wystąpieniu kilka osób, w tym szefowie kuchni, oświadczyli mi, że wybierają się do Polski. To znaczy, że osiągnęliśmy swój cel.

 

Mateusz Wichrowski zaś dodaje: – Z Danielem Pawełkiem byliśmy na Gourmet już dwa lata temu i bardzo spodobała nam się idea festiwalu, że gwiazdkowe, wykwintne restauracje zbliżają się do człowieka, że na kilka dni stają się bardziej przystępne. Cieszę się, że w tym roku mogliśmy też dorzucić tu coś od siebie. Podczas pokazu zaprezentowaliśmy taką finediningową wersję naszego klasycznego polskiego dania czyli pieroga, ale też całą gamę charakterystycznych polskich produktów. Podaliśmy go z farszem z białego sera, długo duszonym w trawie żubrowej policzkiem cielęcym oraz  trzema rodzajami jabłka: puree, karmelizowanym i świeżym. Ádám Pohner był wcześniej u nas w Warszawie, oprowadziliśmy go po najciekawszych restauracjach, żeby mógł wyrobić sobie zdanie, jak wygląda nasza gastronomia dziś. Teraz spotkaliśmy się ponownie, by na scenie razem przygotować polskie danie. I mam wrażenie, że to nie jest nasze ostatnie spotkanie – twierdzi Mateusz.

 

DSC_2176

DSC_2298 DSC_1956

 

 

Też nam się tak wydaje. My na pewno wkrótce wracamy do Budapesztu, by znowu spróbować doskonałych węgierskich win, zjeść kiełbaski z mangalicy i odwiedzić kilka miejsc, które narobiły nam smaku na więcej w czasie Gourmet.

 

 

 

 

 

Tekst: Magazyn Usta, zdjęcia: Jarosław Bajaczyk (Instytut Polski) oraz András Zoltai

 

2016-05-15 09.56.55 amLogo_Ambasady Lengyel Intezet_logo





comments powered by Disqus