Redakcja

Talerze, które pamiętają

Na ich talerzach można zjeść w wielu kopenhaskich restauracjach, mi.n tych bardzo znanych jak Relae lub 108. Do ich kubków przelewa się kawę w Koppi, The Barn oraz The Coffee Collective. Odwiedzamy Mk-Studio czyli Magdalenę Kałużną w jej pięknej kopenhaskiej pracowni.

– 20/06/2017 –

Jak to sie stało, że zajęłaś się ceramiką?

Zawsze uwielbiałam tworzyć rzeczy własnymi rękoma. Wychowywałam się na wsi więc miałam sporo czasu na rozwijanie i pogłęgianie moich pasji. Tworzenie kompozycji kwiatowych, malowanie, robienie na drutach i rzeźbienie w drewnie to były moje początki w szkole podstawowej i gimnazjum. W liceum zamarzyłam o studiowaniu architektury. W rok przed maturą podszkoliłam swój rysunek w Wrocławskiej Szkole Rysunku. Moje plany i marzenia się trochę zmieniły i wylądowałam budynek obok na Edukacji Artystycznej. Na ostatnim roku rozpoczęłam naukę na School of Form. Po roku nauki w tej szkole i z dyplomem z Politechniki w ręce miałam wybór: zostać w Polsce lub wyjechać do Kopenhagi, gdzie był już  Michał, mój chłopak. Jest kucharzem i od kilku lat pracuje dla Christiana Puglisiego, obecnie w gwiazdkowej restaucracji Relae. Pokochałam ceramikę ponieważ jest to jedna z rzeczy w moim życiu których nie mogę kontrolować w 100%. Emocje, smutek, codzienne nastroje, szczęcie – to wszystko jest zapamiętywaneprzez porcelane czy glinę. Pamięta to każda rzecz jaką stworzyłam.

Dzięki Michałowi drogę do świetnych restauracji w Kopenhadze miałaś już przetarta?

Oj nie jest to takie proste. Musiałam się jeszcze sporo nauczyć. Przez kilka miesięcy opiekowałam się małą galerią na Nyhavn, gdzie miałam możliwość podpatrywać przy pracy trzy wspaniałe rzeźbiarki – Beatę Andersen, Jane Reumert i Gunhild Aaberg, a także robić swoje małe rzeźby. W międzyczasie dostałam pracę w pracowni ceramicznej Uh la la, co prawda tylko kilka godzin tygodniowo, ale to dało mi mocne podstawy, jak radzić sobie z porcelaną, z którą wcześniej nie pracowałam. Przez trzy lata studiów używaliśmy tylko gliny.

Kiedy pojawiły się pierwsze zamówienia?
W lutym 2015 zostałam poproszona przez Mikaela Wallgren (The Coffee Collective), aby wykonać kubki na World Brewers Cup 2015. Wkrótce potem postanowiliśmy z Michałem, że otworzymy własną pracownię ceramiki i zaczęliśmy szukać tego wymarzonego miejsca. Ale już latem 2015 zadzwonił do mnie Kristian Bauman (Noma, Obecnie Head Chef Restauracji 108). Zostałam polecona, że mogłabym wykonać talerze do jego nowej restauracji. Dzięki temu, że Michał jest kucharzem, znam wielu szefów w Kopenhadze. Jednym z nich jest Jonathan Tam – obecnie szef kuchni (Relae) bliski znajomy Kristiana. Jak tylko podpisałam umowę o wynajem zadzwonił telefon, Kristian dowiedział się, że znalazłam miejsce i poprosił o spotkanie. Nie był zadowolony z talerzy, które zostały wykonane przez innych ceramików w Kopenhadze i postanowił sprobować pracy ze mną. Musieliśmy działać błyskawicznie. Dzięki pomocy naszego znajomego, Pawła, udało nam się szybko zakupić piec. Z dnia na dzień miejsce przypominało coraz bardziej pracownię. I tak zostałam jedyną osobą, która tworzy talerze, miski, kubki i inne ceramiczne rzeczy dla 108. Może nie jedyną… Michał jest nie tylko kucharzem, ale i utalentowanym ceramikiem.

Pracujecie razem?

Dawniej częściej, dziś niestety Michał nie ma tyle czasu wolnego, co kiedyś pracując w Manfreds.

Jak wygląda współpraca z szefami kuchni, wiedzą dokladnie, co chcą zamówić, czy to jest proces wspólnego dochodzenia do odpowiedniej formy?

Współpraca z szefami nauczyła mnie wielu rzeczy, a przede wszystkim jak patrzeć na naczynie/talerz oczami chefa, który musi nałożyć danie. Jaki jest odpowiedni kształt, grubość, waga. Dziś idąc do restauracji nie mogę spokojnie zjeść, ale myślę, czy podoba mi się ten talerz, czy współgra z jedzeniem, czy wygodnie mi się je, zastanawiam się, co ja bym zmieniła. Są dwa typy szefów kuchni: jedni dokładnie wiedzą czego chcą. Ja tylko sugeruje drobne zmiany, podpowiadam i podążam za ich wizją. Drugi typ polega głównie na mojej intuicji i wiedzy. Opowiadają mi o koncepcji, wyglądzie restauracji i menu a ja projektuje dla nich. Kolekcja zawsze powstaje wspólnie. Staram się na każdym etapie konsultować, upewniać się aby nie tracić czasu na wracanie do początku. Bardzo ważny jest dla mnie stały kontakt ponieważ bardzo często wprowadzamy drobne zmiany. Staram sie nie zamykać na pomysły a raczej je rozwijać. Oczywiście przez te dwa lata wiele się nauczyłam, nabrałam doświadczenia jeśli chodzi o rozmowy z klientami. To bardzo pomaga w procesie projektowania.

Ceramiczne talerze są drogie, wszystkim szkoda, gdy się tłuką. Masz jakieś patenty, specjalny skład gliny, by to zminimalizować?

Wypracowałam swoje metody na zakończenia krawędzi i profilowanie talerzy, które minimalizują ryzyko uszczerbienia przy przypadkowym uderzeniu. Ale jak wiadomo ceramika to nie metala, zawsze może się zdarzyć pęknięcie. Ostrożność jest zawsze wskazana.

W jakich ilościach powstają twoje projekty?
Bardzo różnie, zaczynając od pojedyńczych sztuk na użytkek prywatny do kilkuset egzemplarzy dla marek takich jak Gaggenau. Ostatnio naszą firme Mk-Ceramics przekształciliśmy w Mk-Studio, ponieważ nie chcemy jedynie ograniczyć się do ceramiki. Tu w naszym kopenhaskim studiu mamy dużą otwartą  pracownię oraz sklep. Jest też duża kuchnia oraz przestrzeń, która spokojnie pomieści 30 osób. Planujemy organizować w niej różne wydarzenia związane z gotowaniem, m.in. prywatne kolacje z najlepszymi szefami kuchni nie tylko z Kopenhagi.

Trzymamy kciuki!

Mk-Studio

Sølvgade 36, Kopenhaga

www.facebook.com/magdalenakaluznaceramics

Rozmawiała Monika Brzywczy, zdjęcia: Chris Tonnesen





comments powered by Disqus