Redakcja

Koreanka na Koszykowej

Nowe miejsce pop up na Koszykowej 59, serwuje koreańskie przysmaki takie jak bulgogi, kimchi, ramen, czy kulki ryżowe. Rozmawialiśmy z Yeunsu Lee, właścicielką i szefową kuchni, o jej nowym projekcie – popupie Koreanka.

– 26/06/2017 –

Niektórzy mogą kojarzyć Cię ze szkoły kulinarnej Cook Up, w której uczysz podstaw z kuchni koreańskiej. Dzisiaj spotykamy się w Twojej autorskiej Koreance.

Przez cztery lata uczyłam gotować w Cook Up i jeśli czas będzie na to pozwalał, będę robić to dalej. Jednak marzyłam o własnej restauracji, gdzie mogłabym gotować i karmić moich gości dobrym jedzeniem, którego jeszcze nie znają. Gdy weszłam tu po raz pierwszy, od razu się zakochałam i po prostu pomyślałam, zróbmy to!

Spontaniczna decyzja?

Trochę tak. Na razie jestem podekscytowana i szczęśliwa, że się udało. Wraz z Linh Nguyen (właścicielka Shabu Shabu przyp. red.) od jakiegoś czasu rozmawiałyśmy o otworzeniu czegoś wspólnie. Dzięki jej dużemu doświadczeniu w prowadzeniu biznesu w branży gastronomicznej w Warszawie, szybko podjęłam decyzję. Przyprowadziła mnie tutaj w marcu i powiedziała, że lokal jest do wzięcia. Restauracja była praktycznie gotowa do otwarcia, więc długo się nie zastanawiałam.

Dlaczego zdecydowałaś się na pop up?

Chcę być zadowolona z mojej pracy i jakości wszystkich dań, dlatego na razie moja restauracja ma formę pop upu, by wszyscy wyszli stąd szczęśliwi. Jednak jeśli uda się stworzyć zgrany zespół i przeszkolę kucharzy, postaram się otworzyć Koreankę na jesień już na dobre. Za nami dopiero dwa weekendy, w których przyjmowałam gości. Kolejny pop up przewiduję na 23 – 25 czerwca. Następnie cały lipiec będziemy otwarci. Potem się zamykamy i otwieramy dopiero w październiku.

Jednak nie możesz narzekać na brak gości. 

Szczerze powiedziawszy nie spodziewałam się aż takiej dużej frekwencji w pierwszy weekend. Nie robiliśmy jakiejś większej promocji na otwarcie, a pocztą pantoflową sporo osób dowiedziało się o tym miejscu. Cieszy mnie, że ludzie są ciekawi koreańskiej kuchni i są otwarci na poznanie nowych smaków.

Czego spróbować?

Ramen! Linh bardzo lubi mój ramen i chciała by pojawił się on w karcie. Wiele osób zachwala moje kimchi, które robię według przepisu mojej mamy. Ciekawą pozycją są też bulgogi, czyli cienko pokrojona wołowina w sosie sojowym z dodatkiem oleju sezamowego, cebuli oraz sezamu.

Czym różni się koreański ramen od japońskiego?

Oba kraje mają na siebie ogromny wpływ, dlatego nie ma wiele tych różnic. W Korei częściej zdarza się, że makaron w ramenie jest instant, z kolei w Japonii stawiają na świeży makaron głównie na bulionie wieprzowym lub drobiowym.

A jaki jest Twój ramen?

Autorski! W mojej karcie są dwa rameny na bulionie wieprzowym. Ramen DanDan, na razie najczęściej zamawiane danie, jest pikantny i sezamowy, drugi ramen bazuje na smaku miso czyli fermentowanej soi.

Widzę też, że macie bulgogi w dwóch wersjach.

Bulgogi duszone w owocach i sosie sojowym podajemy w sposób klasyczny, tak jak można zjeść je w Korei. To w formie kanapki, jest moim autorskim pomysłem. W Azji głównym dodatkiem do mięsa jest ryż, ja postanowiłam zrobić wołowinę w bagietce. Taka wersja fusion.

Menu jest krótkie. Zamierzasz powiększać kartę?

W kuchni azjatyckiej częstym problemem jest wybór dania ze względu na bardzo dużą ilość pozycji w menu, ja chcę tego uniknąć. Chcę skupić się na jakości dań. Koreańska kuchnia różni się na przykład od kuchni tajskiej tym, że większość rzeczy przygotowywana jest od samego początku przez kucharzy i trwa to sporo czasu. Zależy mi na tym, aby pokazać gościom moje ulubione dania kuchni koreańskiej i pozwolić wszystkim ich spróbować. Możliwe, że na jesieni pojawią się nowe pozycje.

Dobrze rozumiem, że wszystkie dania robisz od początku sama?

Tak. To jest esencją kuchni koreańskiej. Tu nie ma półproduktów. Wszystkie sosy przyrządzam sama. Nasz ramen również od początku jest przygotowywany na miejscu, łącznie z makaronem. Kimchi fermentujemy 2-3 dni, mięso na bulgogi kroję w cienkie plastry w Koreance, bo w Polsce nie ma zwyczaju robić tego w sklepie mięsnym. Bulion na ramen nastawiam kilka dni wcześniej by na weekend wydobyć z niego ten niesamowity smak. A, że dzisiaj jest wtorek, wracam do kuchni by przygotować moje dania, tak jak na prawdzią Koreankę przystało.

Tekst i zdjęcia: Dagmara Rosiak





comments powered by Disqus