Redakcja

Rudy, rudy, rudy…

Już po raz dzisiąty odbędzie się jedyne w swoim rodzaju Święto Rydza. W niewielkim, beskidzkim uzdrowisku, Wysowej-Zdroju spotkają się  grzybiarze, kulinarni hedoniści oraz miłośnicy karpackiego rękodzieła. Szukujcie koziki i koszyki, już 23-24 września!

– 4/09/2017 –

Organizatorzy piszą tak: Paradując po świętorydzowym bon tonie, którego filarem będzie HOTEL RUDY RITZ, na tę okazję przeflambirowany ze Starego Domu Zdrojowego, trafimy na wydarzenie nieziemsko smaczne – dosłownie i w przenośni. Bo oto sam chef restauracji „Szósty Zmysł” krynickiego HOTELU ERIS, Pan Janusz Myjak, ponadto krajan nasz znakomity, zaprosi na pierwsze z cyklu zdrojowych edu-kucharzeń (nazwa dystyngowana: Akademia Gotowania), pod pysznie adekwatnym tytułem „KUCHNIA NAĆ”. Nie na garnirowanych salonach, nie w suto dekorowanych studio polsatów i tefałenów, ale posadzone w przyrodzie, na prowincji (z francuska wszak to Provence – a u nas będzie to więc Prowansja Wysowska). /Mamy ugotowany na zaakcentowanie tego wyróżnika odpowiedni zestaw słów pokrewnych – NA POLU i Z BOCZKU./ W istocie samej będzie to harcowanie z kucharzeniem potraw w parze, bo nie tylko edukacyjne, ale i  koedukacyjne. W dodatku dla wszelkiej maści i menu podniebień, od jaroszy po mięsoszy.

Zatem cóż znajdziemy w proponowanym na ten dzień zestawie Mistrza? Uprzedzamy oficjalny anons hotelowego consierge i zdradzamy podglądnięte od kuchni przygotowania. Mistrz wystąpi w trzech odsłonach: w pierwszej zaprosi na scenę uczniów zaproszonych szkół, z którymi przystąpi do sporządzania potrawy zestawianej z dziczyzny, kaszy pęczak i obowiązkowych grzybów. W drugiej zachęci reprezentację publiczności do zjednoczonego sprawienia poruszającego apetyty omletu księżnej Sissi, w aurze cesarskiej, pałacowej kuchni. Na koniec zaś, pokaże co potrafi wyczarować samemu ze spiżarnianych ingrediencji – na oczach widzów oczywista. Możemy się spodziewać, że nie obędzie się bez sporej garści naci i ziół – wszak pichcenie w przyrodzie zobowiązuje do pożytkowania jej darów w nadmiarze.

 

Udamy się bryczkami ciągnionymi przez niezbyt zgrabne, ale urocze hucuły do lasu po rydze (kto znajdzie najwięcej – ten wygra, rzecz jasna!), wyedukujemy się w grzybach różnej maści, pobawimy z dziećmi, potańczymy przy cygańskiej, a i klezmerskiej muzyce, poplotkujemy o elegantkach i wąsatych panach, przechadzających się po parku, pogramy w kręgle, domino, wychylimy kufel piwa Szwejkowego.

 

Brzmi fantastycznie, prawda?

 

więcej informacji TUTAJ

 

 

 





comments powered by Disqus