Redakcja

Przewodnik po Tel Awiwie

Ma tylko 108 lat, co dla miasta jest pewnie wiekiem niemowlęcym. Założony na peryferiach starożytnego portu Jafa na początku XX wieku, kiedy pierwsi osadnicy zaczęli budować Państwo Izrael. Stąd pewnie niespożyta energia Tel Awiwu, który uwielbia się bawić, kocha jeść i pić. W najnowszym numerze UST znajdziecie przewodnik Tel Awiwie. Nasze wyszukane, wyselekcjonowane, ulubione miejsca!

– 12/11/2017 –

 

Podobno żaden inny naród niema tak wysokich wymagań co do poziomu gastronomii – ale wyrobionym podniebieniom, dziesiątkom możliwości, które oferują niezliczone lokale tego miasta, niestety towarzyszą wysokie ceny. Dlatego, aby nie zgubić się w gąszczu kulinarnych ofert, poznajcie z nami te miejsca, które koniecznie trzeba odwiedzić.

 

Oto 3 z naszych wybranych miejsc, pozostale 11 znajdziecie w magazynie, mozna go kupić na przykład  TU.

 

Kawa na bulwarze

Rothschild Boulevard to jedna z najbardziej spektakularnych ulic
w Tel Awiwie. Łagodnym łukiem okrąża centrum miasta, ciągnie się do osiedla Newe Cedek – aż po wieńczący ją budynek teatru Habima. Jest wyjątkowo szeroka w porównaniu z wąskimi zazwyczaj zabu- dowaniami miasta. Środkowy pas to deptak połączony ze szpalerem pięknych drzew, a wśród nich ukryte kioski z kawą i przekąskami (szczególnie polecamy kiosk Gili z domowej roboty deserami malabi). Na Rothschild mieszczą się ambasady, instytucje, no i domy najbogat- szych – wszak nazwa zobowiązuje, a ta pochodzi od nazwiska jednej z najbogatszych żydowskich rodzin. Dziś niskie stylowe zabudowania są brutalnie wypierane przez wspinające się coraz wyżej wieżowce. Przykładem starej architektury jest Rothschild 12 – urocza jednopię- trowa kamienica z wdzięcznie wyglądającymi balkonikami. Od ponad dekady mieści się tu klubokawiarnia, jeden z najpopularniejszych adre- sów w mieście, funkcjonująca od świtu do późnej nocy. Rano można przyjść tu na śniadanie i kawę, potem zjeść lunch, a dzień zakończyć drinkiem przy DJ-skim secie lub akcji artystycznej. Kultowy adres, ale niestety jego losy są przesądzone – kamienica została sprzedana, praw- dopodobnie zostanie wyburzona, a klub – na szczęście – przeniesie się do nowej lokalizacji.

Rothschild 12, Rothschild Blvd 12, www.rothschild12.co.il

 

 

 

25 metrów od rzeźnika

Również przy samym Carmel mieści się M25. Zresztą właśniez tej bliskości restauracja ta wykiełkowała. Jej założyciel, Jonathan Borowitz, tym razem postanowił stworzyć proste bistro z mięsnymi smakołykami od pobliskiego rzeźnika. Ten ma swój lokal dokładnie 25 metrów od M25! Mamy więc podroby, na przykład świetne ozorki i żołądki. Są też kiełbaski, żeberka, polędwice, antrykoty oraz steki. Kandydaci na patelnię i grilla leżą karnie wyeksponowani w wielkiej ladzie chłodniczej. Tu zaczyna się nasza kulinarna przygoda, może- my wskazać obsłudze wypatrzony kawałek lub zdać się na gotowe propozycje wypisane kredą na ścianie. Oferta zmienia się codziennie. Przysmakiem w M25 jest arayes, bliskowschodnia grillowana pita nadziewana delikatną, świetnie doprawioną poszatkowaną baraniną – podaje się ją z aromatycznymi pomidorami z tahiną. W ogóle sałaty w M25 są mistrzowskie: świeże, chrupiące, podawane w wielkich por- cjach. To znakomite dopełnienie mięsnych dań, bo dodają im lekkości. Wszystko ląduje na papierowym obrusie, bez ceregieli. Do tego kieliszek domowego wina i widok kucharzy uwijających się na kuchni. Płomienie buchają, steki się rumienią – energia i rozkosz! Bez wątpienia to jedno z najciekawszych dziś miejsc w Tel Awiwie.

2 M25 Restaurant, Simtat HaCarmel 30, www.facebook.com/meatmarkettlv

 

 

Soda na Sussicie

Benny Briga, przystojny 40-latek ze starannie przystrzyżonymi wąsikiem i bródką, rozgniata w palcach jagody jałowca, wrzuca je do szklanki, dodaje trawę cytrynową, liście winogron, gałązkę kwitnącej bazylii, kawałek melona i plasterki świeżych g, całość uzupełnia wodą gazowaną. Tak powstaje jeden z najbardziej wyszukanych napojów, jakie zdarzyło mi się pić. Autorskie lemoniady Benny’ego wyglądają oszałamiająco, a smakują jeszcze lepiej. Jest ich kilka wariantów i ciągle powstają nowe, autor uwielbia eksperymentować i cały czas wymyśla kolejne połączenia składników. Napoje wydawane są z ma- łego okienka na targu Levinsky. Benny krząta się pomiędzy świeżymi ziołami i kwiatami oraz rzędami słoi z domowymi syropami. Robi jez arbuza, g, jabłek, gruszek nashi, gujawy, moreli. Ma też pod ręką całą gamę przypraw: jałowiec, anyż, wanilię czy perską cytrynę. Przed okienkiem stoi Sussita, legendarny model izraelskiego pick-upa, produkowany w latach 70. Jego dach Benny ozdobił kaskadą roślin i kwiatów, z tyłu na skrzyni ustawił ławeczki – tak powstał ogródek, w którym można spożywać jego autorskie lemoniady. Benny przez kilkanaście lat pracował jako kucharz w telawiwskich restauracjach, a kiedy stracił posadę, postanowił otworzyć własny biznes. Postawiłna Levinsky, bo sam mieszka w okolicy. Poza sodą Briga sprzedaje też kawę, kanapki i marcepan o smaku kawy, pistacji i buraków. Szalone? Nie dla Benny’ego!

Café Levinsky 41, Levinsky 41, www.facebook.com/levinsky41

 

 

Podziękowania dla Krzysztofa Kopytko i Tadeusza Woleńskiego z Instytutu Polskiego w Tel Awiwie za pomoc w realizacji przewodnika. Specjalne podziękowania także dla Arieh Rosena i Michal Levit.

 

tekst: Monika Brzywczy, zdjęcia: Krzysztof Kozanowski/USTA





comments powered by Disqus