Redakcja

Kreski, tatuaże i mama

Moja mama posiada najbardziej kompromitujący zbiór moich prac, które wprawiają mnie w totalne zakłopotanie. Prace bezczelnie wiszą na ścianach domu rodzinnego, a mama dumnie prezentuje je gościom. Nieoprawione prace segreguje, wkłada w koszulki, dopisuje daty – opowiada USTAOM Paweł Zawiślak czyli Kropki Kreski. Jego Indywidualna wystawa „Moja mama jest moim największym fanem” otwiera się 15 grudniu w CSW Toruń. Patronujemy!

– 9/12/2017 –

Pamiętasz swoją pierwszą kreskę?
Nie wiem czy była ona faktycznie pierwszą, niemniej pamiętam serię rysunków Wojowniczych Żółwi Ninja. Miałem wtedy może osiem lat i niezmiernie chciałem posiadać supermoce.
Czy tak jak głosi tytuł twojej wystawy miałeś wsparcie od mamy?
Zdecydowanie tak, pierwsze mazaki dostałem właśnie od mamy. Trzydzieści kolorów dla dzieciaka wydawało się być wszystkimi możliwymi barwami świata. Moi rodzice pracowali jako kreślarze w firmie Diora, to niegdyś była znana firma – pierwsza polska fabryka produkująca odbiorniki radiowe. Z tego powodu w domu znajdowały się tusze, piórka, stalówki różnych rozmiarów. Do dziś przycinam prace gilotyną, którą dostałem od mamy. Mama posiada ogromną wiedzę na temat rysunku technicznego, geometrii wykreślnej, perspektywy. Bardzo mocno pracowała nad moim rozwojem, rysowała ze mną, uczyła mnie szydełkowania, robienia na drutach i szycia na maszynie. Myślę, że duży wpływ na naszą rodzinę miał dziadek, który szył skórzane kurtki, czapki i robił samodzielnie buty. Z tatem zaś robiłem drobne obiekty z drewna jak karmniki czy breloki. Kiedy byłem nastolatkiem mogłem sobie robić te punkowe naszywki, malować po ścianach mojego pokoju, kręcić dready i miałem w mamie największą akceptację i wsparcie. Fajne jest to, że mama wciąż działa, robi świetne swetry, zazdroski, ozdoby świąteczne i plakaty na rodzinne uroczystości.Jak widzisz, z domu wyniosłem poszanowanie do rzeczy wykonanych ręcznie.
Niesamowite! Teraz  rozumiem skąd u ciebie ta superdokładność kreski! Mama jest twoją fanką?
 Moja mama posiada najbardziej kompromitujący zbiór moich prac, które wprawiają mnie w totalne zakłopotanie.  Prace bezczelnie wiszą na ścianach domu rodzinnego a mama dumnie prezentuje je gościom. Nieoprawione prace segreguje, wkłada w koszulki, dopisuje daty.
Mama kolekcjonuje też magazyny w których znajdują się publikacje moich prac, każe sobie pokazywać nad czym pracuję i cieszy się z każdego mojego sukcesu.
 
Rysujesz hiperrealistyczną kreską, z niezwykłą wrażliwości na detal, zawsze tak mialeś?
Nie, pierwsze moje prace były zupełnie nieporadne, wiedza narastała z wiekiem, świadomością i doświadczeniem. Zwykłem nie być zadowolony z moich prac, nawet dziś kiedy patrzę na prace sprzed miesiąca wiele bym zmodyfikował. Wiem, że jedynie przepracowanymi godzinami, błędami,  poprawkami, poprawkami i błędami dojdę do dnia w którym powiem: ej, nie ma wstydu.
Ta dokładność wymaga czasu, ile potrzeba byś skończył rysunek?
Wszystko zależy od tego czy jest to praca komercyjna czy moje prywatne fanaberie. Przy pracy komercyjnej jest zobowiujący mnie deadline. Prace prywatne mogą powstawać miesiącami aż uzyskam zadowalający mnie efekt. Robię wtedy przerwy na chociażby zlecenia komercyjne. Zdaża się, że robię trzy prace w jednym czasie. Wiadomo, czas powstawania jest zależny od wymiarów i techniki.
Gdy rysujesz, jakie muszą być spełnione warunki?
Tutaj podobnie, wszystko zależne jest od rozmiarów i techniki. Rysuję w miejscach publicznych czy środkach transportu jeśli jestem w stanie zmieścić pracę do plecaka. Maluję w domu, bo to wymaga większej ilości materiałów. W domu też powstają duże formaty. Najważniejszym warunkiem są jednak słuchawki na uszach z muzyką. Lubię też zimne światło. Właściwie ten temat jest dość szeroki, niesprzyjające warunki mobilizują a ja niejednokrotnie staram się stawiać siebie w niekomfortowej sytuacji, dla przykładu: kiedyś postanowiłem rysować lewą ręką przez dobę, bite 24 godziny. Jestem praworęczny i nigdy nie pracowałem tak długo bez przerwy. Efekt był powalający, rozpocząłem koślawym detalem wyglądającym na brut czy naive art a zakończyłem kubistyczną syntezą. Innym razem postanowiłem przyklejać mazaki, cienkopisy do drewnianego patyka i rysować z dystansu, tak jak malował Matisse. Takie praktyki poszerzyły moje myślenie. To w sumie też jest zabawne, bo przez 30 lat uczę się rysować po czym praca wygląda jakby była wykonana przez sześciolatka.
Haha, zabawne, ale ja mam wrażenie, że czasami rysujesz, by drażnic, lub szokować?
 Przede wszystim rysuję by być szczęśliwym. Dla odbiorcy rysunek jest może i szokujący, ale nie zawsze wie, że ja zilustrowałem tekst albo był on zwyczajnie częścią większego projektu. Jakiś czas temu ilustowałem opowiadania, a w nich byla mowa o drag queen zażywającej narkotyki czy… i tu mógłbym wymieniać, ale pewnie widziałaś te prace.Według mnie to nie jest szokujące, robię to co kocham, w swoim tempie, we własnej estetyce i staram się aby miało to charakter. Nigdy nie interesowała mnie miałkość ani bylejakość, powtarzalność. Lubię jeść, mówić obrazami i się całować tak abym to czuł. To, że tak postrzegasz moje prace to w sumie miły komplement, dziękuję.
Temat, którego nie podejmiesz?
 Nigdy nie podejmę tematów nawołujących do agresji, nienawiści ani wykluczenia, bo nie idzie to w parze z moim światopoglądem ani wrażliwością.
 
Co zobaczymy w Toruniu?
Praktycznie same oryginały, które powstawały w latach 2010-2017. Bardzo szerokie spektrum od prac szkicowych po hiperrealistyczne. Będzie można zobaczyć około 80-90 obiektów wykonanych w różnych technikach, często mieszanych: rysunek, malarstwo, formy przestrzenne, finalne komercyjne produkty, nieco printòw na tkaniny. Ciekawy jestem czy ten eklektyzm zostanie dobrze odebrany przez oglądających…
 
Co teraz jest u ciebie na biurku?
Zacząłem projekt tatuażu, który wkrótce wytatuuję klientowi. W mięczyczasie kończę duży format o nazwie „Wszystko to co kocham”, pop-surrealistyczny portret najfajniejszego człowieka jakiego znam. Mam nadzieję, że zdążę z detalem i zaprezentuję go w Toruniu.
Do zobaczenia!
Otwarcie wystawy 15.12.2017, godz. 19.00

Oprowadzanie kuratorskie po wystawie: 16.12. (sobota), godz. 12.00 (zbiórka przy recepcji).

Kurator: Mateusz Kozieradzki
Koordynacja: Renata Sargalska

 
Rozmawiała Monika Brzywczy, ilustracje: Paweł Zawiślak




comments powered by Disqus