Redakcja

Telefon w kwadrans

Nie trzeba chodzić do salonu, wybierać spośród miliona ofert, podpisywać umowy ani zastanawiać się, czy już zapłaciliśmy rachunki. Gdzie tak jest? W Folx! Rozmawiamy z Andrzejem Popławskim, dyrektorem marketingu i współtwórcą nowej wirtualnej sieci telefonicznej.

 

– 23/03/2018 –

Jak się robi sieć komórkową?

Na to nie ma przepisu! Oczywiście inaczej jest tworzyć operatora infrastrukturalnego, jak Play czy T-Mobile, a inaczej operatora, który nie posiada fizycznej sieci. Folx jest właśnie taki. To trochę jak Nike. Wszyscy myślą, że jest producentem obuwia, a oni nie mają nawet jednej swojej fabryki. Skupiają się na designie, marketingu i sprzedaży, a produkcję zlecają innym. Z nami jest podobnie. Nie mamy swojej sieci, korzystamy z sieci Play, jesteśmy wirtualnym operatorem. Zajmujemy się budowaniem zupełnie nowej jakości użytkowania, której do tej pory na rynku nie było.

Dopasowanej do oczekiwań odbiorcy. Chodzi o najmłodsze pokolenie?

Niekoniecznie. Mamy precyzyjnie określonego klienta pod względem behawioralnym. To osoba świadoma technologicznie, aktywny użytkownik aplikacji, bez strachu podpięcia karty płatniczej, osoba otwarta i podążająca za nowościami. Siłą rzeczy to w znacznej części mieszkańcy miast, gdzie rozwozimy nasze karty SIM. Oferty i oddzielne marki dla najmłodszych pokoleń ma każdy z dużych operatorów, także Play. Natomiast koncept Folx nie mógł być zrobiony w ramach Play, chociaż wymyśliliśmy go, pracując właśnie tam.

 

 

 

 

Dlaczego?

Sama idea wyjścia ze sklepowej sieci dystrybucji jest już dużym odstępstwem od reguł. Zresztą jeśli Folx powstałby pod marką Play, pozostałby niezauważony, byłby elementem całości oferty marki. Play to także tysiące procesów, które „każą” działać w standardowy dla operatora sposób. Tam nie moglibyśmy w dłuższym czasie utrzymać odrębności i elastyczności, o jaką nam chodziło. To był chyba najważniejszy argument.

Nie jesteście więc częścią Play?

Nie. Jesteśmy odrębną spółką akcyjną, ale nasi właściciele są głównymi udziałowcami Play. Współpracujemy z nimi na komercyjnych zasadach, korzystamy między innymi z ich nadajników, tak jak robią to inni operatorzy wirtualni, na przykład Virgin Mobile.

Kiedy pojawił się pomysł na Folx?

Był taki moment, kiedy wszyscy w Play czuli, że marka stanie się numerem jeden na rynku. Mieliśmy świadomość, że największemu łatwo stanąć w miejscu, przestać się rozwijać. Dlatego zaczęliśmy myśleć nad ucieczką do przodu. Inni operatorzy weszli w nowe kategorie – bankowość, energię. My znaliśmy się przede wszystkim na telekomunikacji, więc postanowiliśmy szukać tutaj. Pomyśleliśmy, co by było, gdybyśmy mogli zrobić Play od nowa, ale mając obecną wiedzę, w obecnej sytuacji i znając obecną technologię. Mamy białą kartkę i zaczynamy rysować.

 

Co tam się pojawiło?

Prostota i wygoda. To jest najważniejsze. Zauważyłem to, kiedy pracowałem nad kolejną wersją oferty dla rodzin w Play. Zadzwoniłem do matki, aby sprawdzić, jak odbierze to potencjalny klient. I złapałem się na tym, że sam nie umiem jej tego dobrze wytłumaczyć. Poczułem, że przekroczyliśmy już pewną granicę i to wszystko powinno być prostsze. Najciekawsze, że wiele innych kategorii przeszło zmianę i dało nową wartość, wykorzystując smartfony i internet dostarczany przez operatorów, podczas gdy sami operatorzy działali tak samo od 20 lat. Zamiast kupować płyty, subskrybujemy Spotify. Zamiast wypożyczać DVD, włączamy subskrypcję Netflixa. Zamiast dzwonić po taksówkę, zamawiamy Ubera. Wszystko za pomocą aplikacji. Dlaczego taki nie może być operator? Tak powstał Folx, w którym jedyny kontakt z klientem jest właśnie poprzez aplikację, a ofertą jest jedna prosta subskrypcja. Nie ma abonamentu czy doładowań, po prostu włączamy subskrypcję na internet, rozmowy i wiadomości, a opłata za nią pobierana jest bezpośrednio z karty płatniczej.

 

Folx jest tylko wirtualny. Czy będzie takie miejsce w realu, gdzie da się go „dotknąć”?

Naszym symbolem jako operatora jest karta SIM, która na razie musi być elementem materialnym.

 

Przyjeżdża w 15 minut po zamówieniu usługi?

Tak, karty przywożą współpracujący z nami kierowcy, w znacznej części ci sami, którzy jeżdżą z Uberem. Często trwa to trzy-cztery minuty od zamówienia. Dowożenie kart „SIM instant” to duża nowość. Bardzo mocno pracowaliśmy nad tym, aby działało to tak, jak sobie wymarzyliśmy.

 

 

 

 

Brak salonów z pracownikami na pewno obniża koszty. Jesteście tańsi od wielkich operatorów: 29,99 złotych za miesiąc! 

Nie staramy się być najtańsi, ale jesteśmy konkurencyjni. Przede wszystkim chcemy być operatorem, o którego istnieniu można zapomnieć. Jest to tak intuicyjne, że nie trzeba o tym w ogóle myśleć. Mamy jedną ofertę, nie ma paragrafów, gwiazdek, ukrytych haczyków. Użytkownikiem zostaje się w kilka minut, nie trzeba nigdzie chodzić, składać podpisu, wystarczy kilka kliknięć. A jeśli ma się pytania, to nie trzeba dzwonić, wszystko załatwia się poprzez czat dostępny 24 godziny na dobę.

 

Obejrzyjmy tę aplikację. 

Jest bardzo prosta – onboarding, czyli proces zostawania klientem, jest bardzo intuicyjny. Tutaj widać, ile mam darmowych miesięcy. Za każdego poleconego klienta dostaje się miesiąc subskrypcji za darmo, a poleca się, szerując swój kod z aplikacji. Są tacy, którzy nazbierali już trzy lata darmowej subskrypcji.

 

Można przenieść swój numer?

Oczywiście, również z poziomu aplikacji. Sam przeniosłem swój prywatny numer komercyjnie jako pierwszy! Nawet byłem zaskoczony, jak intuicyjne jest to w odbiorze.

 

A jak jest z roamingiem?

W ramach naszej subskrypcji można korzystać z telefonu w całej Unii Europejskiej, są to niecałe 2 GB danych oraz nielimitowane rozmowy i wiadomości.

 

Premiera Folx nie była huczna, odbyła się w maleńkim niezależnym kinie Amondo w Warszawie, nie ma bilboardów. Wasza komunikacja jest bardzo nowoczesna – naturalna i nienachalna.

Chcemy, aby Folx mówił do ludzi innym językiem, niż robią to pozostali operatorzy – rzeczywiście bardziej naturalnym, mniej nachalnym. Nie mamy bilboardów, ale jesteśmy dostępni w przestrzeni miejskiej w formie citylightów, puszczamy też nasz spot w kinach. Staramy się współpracować z ludźmi, którzy dobrze czują naszą grupę docelową.

 

Jakie są reakcje do tej pory?

Bardzo entuzjastyczne. Odbiorcy są zaskoczeni łatwością obsługi. Chętnie polecają nas innym.

 

Jak widzicie swój rozwój?

Nie chcemy konkurować z największymi, ale chcemy mieć fair udział w rynku operatorów wirtualnych w Polsce. Teraz jesteśmy w siedmiu największych aglomeracjach, ale będziemy poszerzać naszą dystrybucję o inne miasta. I najważniejsze – jesteśmy platformą, którą postawiliśmy w Polsce, ale mamy plany i ambicje skalować ją poza jej granice. Rozmawiamy z operatorami w innych europejskich krajach o potencjalnej współpracy. Jedno jest pewne – czeka nas dużo pracy.

 

 

Rozmawiała: Monika Brzywczy, zdjęcia Folx

https://folx.com





comments powered by Disqus