Redakcja

Żywa i zdrowa

Nie używają garnków, ani patelni, nie podgrzewają jedzenia powyżej 85 stopni. Ale serwują świeże, bazujące przede wszystkim na warzywach i aromatycznych sosach luncze. Poznajcie Patrycję Pruchnik i Laurenta de Bremaeker – założycieli Żywej kuchni, która od kwietnia działa przy Racławickiej 99 w Warszawie.

– 24/05/2018 –

 

 

 

Żywa kuchnia – trudna nazwa do wymówienia dla cudzoziemca!

Laurent: Trudna, ale piękna. I bardzo adekwatna do tego, co tutaj serwujemy. Jedzenie nie traci swoich właściwości odżywczych, jeśli nie podgrzewamy go powyżej 85 stopni. W naszej kuchni w ogóle nie używamy garnków i patelni.

 

Ale serwujecie mięso, jak je przygotowujcie?
Laurent: Pieczemy albo dusimy  przez 3-4 godziny. Chodzi o to, by nie podgrzewać olei. Bo wtedy molekularna struktura jedzenia się zmienia. Tego typu potrawy są ciężkie do strawienia. Słabo też absorbują się z nich substancje odżywcze. W żywej Kuchni dodajemy olej, ale w postaci surowej, tłoczony na zimno.

 

 

 

 

Przyjechałeś do Polski w listopadzie, gdzie wcześniej pracowałeś?

Laurent: Prowadziłem restaurację w Meksyku w Tulum i w aszramie w Portugalii.

 

 

A więc to stąd to zamiłowanie do zdrowego jedzenia!

Laurent: Zawsze pociagalo mnie prawdziwe jedzenie. Kiedy byłem dzieckiem uwielbiałem marchewki. Były tak soczyste i pełne smaku. Kiedy dowiedziałem sie ze dobrze wpływają na włosy, skóre i oczy moje zainteresowanie nimi wzrosło. Zacząłem czytać magazyny kobiece oraz pisma o zdrowiu, by dowiedzieć sie więcej o sile i wpływie warzyw. Mając 21 lat wszedlem w temat zdrowia głębiej niż kiedykolwiek. Uczęszczałem do najlepszych szkół kulinarnych oraz instytutów zdrowia na świecie specjalizujących się w takich sposobach gotowania, które wspierają ludzkie zdrowie. Uczyłem sie u Matthiew Kenney w Santa Monica, na kursach integralnego odżywiania i zdrowia w Nowym Jorku oraz w Hippocrates Health Institute na Florydzie. Te doświadczenia sprawiły ze wiem jak świadomie tworzyć dania by przyniosły maksymalne zdrowotne korzyści. Moja pasja wychodzi rownież poza kuchnię. Doświadczenie w Żywej Kuchni to coś więcej. Chcę dzielić sie swoją wiedzą na warsztatach wykładach i programach oczyszczania. Lubię rozmawiać z ludźmi, a kto już był w Żywej na pewno mógł sie o tym przekonać .

 

Gdzie się poznaliście ?

Patrycja: Spotkaliśmy w się w Ciszy… W ashramie mojego nauczyciela Moojiego w Portugalii. Laurent był jego osobistym kucharzem. Połączyła nas wspólna pasja odkrywania siebie i tego kim jesteśmy na głębszym poziomie świadomości. Pewnego dnia weszlam do Chai Shop – restauracji która Laurent pomógł otworzyć, zamowilam słynny Sahaja Omlet…. i zakochałam się też w jego kuchni. Potem razem przyjechaliśmy do Polski.

 

 

 

 

 

Menu w Żywej jest bardzo krótkie, rozumiem, że to początki, czy tak już zostanie?

Patrycja: Menu zmieniamy codziennie. Lunch jest za każdym razem dwudaniowy, przygotowujemy go na bazie tego, co danego dnia znajdziemy na targu. Karta jest krótka, bo codziennie kupujemy świeże produkty. Rano od 8.30 do 11.00 serwujemy śniadanie, a potem mamy lunche od 12.00 do 17.00. Ale faktycznie dopiero zaczęliśmy i dopiero oswajamy się z  miejscem. W przyszłości planujemy rozbudować kartę. A także organizować  swój własny targ rolny w niedzielę. I fine dinningowe kolacje w piątkowe wieczory.

 

Czy w Polsce znalazłeś jakiś produkt, składnik, który wyjątkowo polubiłeś?

Laurent: uwielbiam ogórki kiszone! Są pyszne!

 

 

 

Żywa Kuchnia

WARSZAWA, ul. Racławicka 99

https://www.facebook.com/zywakuchnia/

 

 

Rozmawiała: Monika Brzywczy, zdjęcia: Krzysztof Kozanowski/USTA

 





comments powered by Disqus