Redakcja

Kawowy bar ze słodyczami

Malutkie miejsce przy Wilczej w Warszawie. A tyle pyszności. Nie dosyć, że rzemieślnicze ciasta, ciasteczka, torty, tarteletki yuzu z bezą, brioszki z cynamonem, ciasto matcha, to jeszcze świetna przelewowa kawa, najwyższej jakości herbata, domowa soda, lody… Nie przegapcie nowej warszawskiej cukierni; dzieki Miss Mellow sezon ogórkowy w stolicy ma szansę zamienić się w sezon ciasteczkowy! Rozmawiamy z Alą Gabillaud i Krzysztofem Kowalskim, założycielami Miss Mellow.

– 2/09/2018 –

Jak powstało Miss Mellow?

Ala: Śmiejemy się z Krzyśkiem, że ta historia zaczyna się jak połowa kobiecych biznesów czyli „kiedy pojawiło się dziecko w naszym życiu postanowiłam zrobić coś dla siebie i zmienić coś w swoim życiu zawodowym”. Miss Mellow powstawało bardzo stopniowo, powoli klarowała nam się wizja tego, czym to ma być. Krzysiek odpowiedzialny jest za większość strony wizualnej, księgowość i finanse a ja za receptury, kuchnię, zamówienia i PRy. Razem tworzyliśmy koncepcję tego miejsca. Pomysł pierwotny był bardzo zbliżony do tego, co mamy dzisiaj, ale musieliśmy odpłynąć trochę dalej, żeby przekonać się, że to czego chcemy to bliski kontakt z gośćmi, produkcja rzemieślnicza i sezonowa, wysoka jakość w luźnej atmosferze.

 

 

 

 

Czy to jest tak, że zawsze lubiłaś słodycze?

Ala: Zdecydowanie! Choć na co dzień za dużo w domu ich nie było – mama twierdziła, że za bardzo lubi je jeść. Całe życie była na diecie i wyłącznie kupowała je na specjalne okazje. A jak już kupowala to tylko te najlepsze: kiedyś Bristol, Batida, Słodki i Słony, potem Lukullus.

Słodycze to dla mnie jednak przede wszystkim podróże do Francji do rodziny od strony ojca. Wujek jest piekarzem i w każde wakacje lądowałyśmy z kuzynką u niego bawiąc się w sprzedawczynie czy pomagając przy wypiekach (pamiętam do dziś jak zrobilam swojego pierwszego croissanta z nutellą).

 

Miss Mellow do tej pory działające popupowo wylądowało przy ulicy Wilczej. To duże wydarzenie – wspaniałe desery i ciastka będą dostępne codziennie. Dla was pewnie też niezłe wyzwanie?

Krzysztof: Ogromne! To jest taka wybuchowa mieszanka ekscytacji z totalnym przerażeniem. Wiedzieliśmy w co się pakujemy, ale nie wiedzielismy, że ludzie przyjda tak tłumnie i bedziemy musieli po chwili szukać kolejnego cukiernika!

 

 

Co było najtrudniejsze w otwarciu stacjonarnej cukierni?

Krszysztof: Znalezienie lokalu w super okolicy i finanse. Bycie control freakami też nie pomaga.

 

Najpierw był karmelizowany popcorn, surowa miasa ciasteczkowa, pianki marshmallow w wielu smakach, kanapki pralinowe – teraz  w witrynach Miss Mellow są mam wrażenie bardziej konwencjonalne słodycze?

Ala: To co wymienieniłaś to był nasz pomysł na festiwalową atmosferę Nocnego Marketu, na którym zaczęliśmy się wystawiać dwa lata temu. Zawsze jednak lubiłam też jeść i robić francuskie klasyki. Poza tym dorastaliśmy w latach 90., które ukształtowały to, jakie słodycze są dla nas comfort foodem. Chodziliśmy na ciastka do Hortexu, na lody z karmelem do McDonald’s i po drożdzówkę do osiedlowej cukierni. Postanowiliśmy połączyć te wszystkie ulubione smaki w jedno.

 

Processed with VSCO with c1 preset

 

 

Czy już wiecie, co jest bestsellerem?

Krzysztof: Czas pokaże, choć po tygodniu od otwarcia mamy już klientów, którzy wracają tylko po nasze brioszki z cynamonem, tarteletkę yuzu z bezą, tort klasyk z wisienką czy domową waniliową cream sodę.

 

Macie też lody, przelewy, świetną herbatę od berlińskiego Paper &Tea – bardzo dużo dobroci w malutkim miejscu!

Ala: Marzył nam się taki sweet spot z rzeczami na słodko na każdą okazję w super jakości bez zadęcia, stąd bułeczki cynamonowe na śniadanie, tartaletki na deser, ptyś na dogodzenie sobie po małym sukcesie, tort na urodziny czy karmelizowany popcorn do pochrupania przed ulubionym serialem. Kawę mamy najwyższej jakości od warszawskiej palarni Java Coffee Roasters (główny roaster Rafał Kaniewski jest tegorocznym mistrzem Polski w wypalaniu ziaren, gratulacje!) – uważamy, że idealnie współgra z naszymi deserami.

 

 

Kto projektował wnętrze?

Efekt finalny jest wypadkową naszych rozmów i inspiracji. Chcieliśmy zachować charakter industrialnej kuchni, manufaktury, stąd stalowe meble kuchenne jak w naszej pracowni.

Z drugiej strony wstawiliśmy przytulne drewniane fornirowane panele, które kojarza nam sie z barami mlecznymi. Podgladalismy też design nowojorskich malutkich deli, francuskich patisserie ale też japońskich barów kawowych – kissaten.

Super – nam się bardzo podoba! Cieszymy się , że na miejscu móżna poczytać też dobrą prasę – w tym USTA. Już fantazjujemy o tym, kiedy znowy wpadniemy na matcha kejk! Do zobaczenia!

Miss Mellow

WARSZAWA, ul. Wilcza 62

https://www.facebook.com/missmellowwarsaw

 





comments powered by Disqus