Redakcja

Do lasu na kolację

Bez kelnera w kołnierzyku i białych obrusów, ale za to dźwiękiem strumyka w tle, wśród drzew. Prawdziwa leśna uczta. Tak to możliwe. Przedstawiamy projekt kulinarny – Leśny Klub Kolacyjny!

– 3/06/2019 –

To za czym tęskni każdy z nas, szczególności w gorące dni w rozgrzanym mieście czeka w piękniej i dzikiej Puszczy Rzepińskiej. Cisza, lekki przyjemny wiatrek dający odetchnąć od upałów czy zwykły hamak między drzewami. Jeśli do tej listy dodamy wegetariańskie jedzenie oparte na lokalnych produktach, które zjemy w kameralnym gronie na łonie natury to wiadomo, że chodzi o Leśny Klub Kolacyjny.

 

 

 

To pomysł Magdy Zawadzkiej i Kuby Chwistka – ona organizuje, a on gotuje. Robi to zresztą bardzo dobrze, a wiemy to po wielu odwiedzinach w Ósmej Kolonii, w której pracował. Magda i Kuba postanowili  wyjechać z Warszawy i przenieść się w dzikie tereny województwa Lubuskiego, aby tam  stworzyć jeden z tych projektów, które skradł nasze serca.

 

 

 

Mimo, że Klub powstał już rok temu, cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Idea wydarzeń – stworzenie wyjątkowej przestrzeni dla ludzi z dobrym jedzeniem  jest bardzo prosta i nigdy się nie nudzi. Na kolejne kolacje przenosimy się z miejsca na miejsce, pozostając w rejonie Puszczy Rzepińskiej i okolicach rzeki Pliszki – opowiadają USTOM Magda i Kuba.

 

Na miejscu spotkamy całe rodziny bez względu na wiek oraz biegające czworonogi, które wydają się być jeszcze szczęśliwsze niż my. Przechodząc do naszego ulubionego tematu, mimo że kuchnia nie jest w lesie to kucharze, którzy przygotowują nasz posiłek stają na wysokości zadania. Jedzenie jest piękne, pyszne i roślinne! Menu kolacji jest lekkie i lokalne, przygotowywane specjalnie na każdą kolację. Zjecie tu na przykład leśny bulion z pierożkiem nadziewanym kozim serem z Milska czy kaszy pęczak z wędzonym burakiem z liśćmi botwiny na musie z kiszonego buraka z dodatkiem młodego igliwia świerku. Pysznie, ale przejdźmy do deseru – mus z koziego jogurtu  rabarbarem i syropem z czarne bzu z dodatkiem szczawiku zajęczego i kwiatostanu sosny. Do posiłku pijemy wina z lokalnych winnic.

 

 

 

 

Kolejnym elementem, który wyróżnia Klub Kolacyjny od innych tego rodzaju projektów jest jego nie zobowiązująca atmosfera. Goście też pomagają w przygotowaniu stołu, dzięki temu panuje atmosfera wspólnego świętowania. Dzisiaj coraz rzadziej mamy do czynienia z tak uroczym poczuciem wspólnego czasu, który zaczynamy już w trakcie podróży na kolacje. Dlaczego o tym piszemy? Odpowiedź jest prosta i jest jednocześnie pytaniem – ilu z nas na ostatni posiłek musiało dopłynąć kajakiem czy idąc przez las? Dotarcie na miejsce w kajaku to najnowszy pomysł Magdy i Kuby. Trzymamy za słowo, że zostanie zrealizowany!

 

Po sukcesie ostatnich edycji, kolacje będą odbywać się dwa razy w miesiącu, na które będziemy przenosić się z miejsca na miejsce, pozostając w rejonie Puszczy Rzepińskiej i okolicach rzeki Pliszki. Do swojej inicjatywy Magda i Kuba przekonali nadleśnictwo w Zielonej Górze, które otworzyło swoje lasy wygłodniałym gościom.

 

 

 

 

Jeśli chcecie wziąć udział w kolejnych wydarzeniach, przed wami nie lada wyzwanie – nowa formuła ogranicza liczbę gości do 20 osób. Aby zapisać się na kolację należy uważnie śledzić Instagram oraz Facebook, na którym znajdziemy wszystkie informacje na temat przyszłych kolacji – koszt to około 150 zł za osobę. Leśne spotkania będą odbywać się cyklicznie – co dwa tygodnie. Natura, ludzie, pyszne jedzenie  to idealny pomysł na dzień poza miastem, złapanie oddechu, czy nie o tym każdy z nas marzy?

 

 

https://www.facebook.com/lesnyklubkolacyjny/

tekst: Michał Baran, foto: Beata Zięba /Ulotne, Fotografia Naturalna





comments powered by Disqus