JEMY, MÓWIMY, CAŁUJEMY
LUDZIE

Rozwojowi

Czy rozwój bierze się z pustki, czy wymaga zderzenia z rzeczywistością?
Ja potrzebuję odosobnienia. Jako jedyne dziecko moich rodzi­ców wiele czasu spędzałem w swoim pokoju. W samotności i ciszy. Bawiłem się, odgrywałem różne historie. Łazienka to była kraina wody, a salon – planeta z podwyższonym przyciąga – niem, gdzie wszystko było cięższe, a czas płynął wolniej. Bawi­łem się, trudno mi będzie uniknąć tego porównania, w teatrzyk. Postaciami były zabawki, z których każda miała swoją historię i charakter. Jedna z nich – Motomysz z Marsa – jest ze mną do dziś. Została jako taki miły totem. Gdy wyprowadziłem się z domu, długo mieszkałem sam. Od niedawna to się zmieniło. Mamy z moją dziewczyną malutkie mieszkanko i jest wspaniale. Myślę, że aby się rozwijać, potrzebuję samotności, ale zderzenia z rzeczywistością też są dla mnie bardzo ważne. Inni ludzie mnie inspirują.

Aktorzy?
Ludzie w ogóle. Myślę, że najcenniejsze są właśnie te momenty, kiedy sobie uświadamiasz, że nie jest tak, jak do tej pory myśla­łaś. Kiedy spotykasz kogoś, kto wywraca na drugą stronę twój światopogląd. W „Uczcie”, którą teraz gramy w Nowym Teatrze, kimś takim jest Sokrates. Filozof, który cały czas podważa sie­bie. Mówiliśmy o nim – akuszerka prawdy. Nigdy nie stawia się ponad rozmówcą. Pozwala ci samemu dojść do własnej prawdy, a potem ją podważa, mówiąc: ,,A może jest inaczej?”. Ale to też jest „może”, dzięki czemu zostaje miejsce na dialog. Nie jest to zderzenie dwóch ścian.

Czy rozwój daje szczęście?
Bycie w zgodzie ze sobą, z momentem, w którym jesteś, na pewno tak. I za tym idzie rozwój. Gdy robisz coś wbrew so­bie i nawet osiągniesz cel, to zamiast spokoju pojawia się pustka i rozczarowanie. Dla mnie rozwój to nie jest osiąganie kolejnych szczebli. Nie jest to proces linearny, a raczej – jak u roślin – roz­rastanie się w sobie i w przestrzeni.Jestem w miejscu, w którym jestem, zbieram doświadczenia, spotykam się z ludźmi, robię ko­lejne rzeczy i dzięki temu wewnętrznie się rozrastam. Potem to, co zebrałem, oddaję innym. I tak w kółko.

Czy rozczarowanie nie jest wpisane w twój zawód?
Jest, ale ja w tym widzę coś pozytywnego. Raz-czarować – zna­czy dotrzeć do istoty rzeczy. Do tego, co ukryte, za jakąś fantazją, wyobrażeniem. Zaczynasz widzieć coś takim, jakie jest. To bywa bolesne i smutne, ale ostatecznie, z perspektywy czasu, zwykle wychodzi na dobre.

 

Ciężko jest wchodzić w role, które nie są sprzeczne z twoimi wartościami?
To są najprzyjemniejsze chwile. Tak naprawdę całe spektrum możliwości własnych i świata jest w nas. Po prostu pewnych emocji czy postaw nigdy nie dopuścimy do głosu, bo nie znajdziemy się w sytuacji, która mogłaby je wyzwolić. I to właśnie jest wspaniałe w aktorstwie, że możemy w sobie te rzeczy odkrywać. Roz-czarowywać.

Są jakieś trudne momenty w pracy aktora?
Pierwsza próba, pierwsze wejście w scenografię, premiera. Chwile, w których wszystko jest nowe. Czuję się wtedy jak wąż zrzucający skórę. Albo krab, który zmienia pancerz. Oglądałem ostatnio „Blue Planet II”, wspaniały serial BBC. Odcinek o krabach, które – aby się rozwijać – musiały wyjść ze swojej skorupy. W tych chwilach były bezbronne. Dlatego łączyły się w grupy
i dzięki temu mogły przeżyć, na przykład ataki płaszczek. Po kilku tygodniach wyrastał im nowy pancerz. Kiedy już obyły się ze swoim nowym ciałem, poczuły się bezpieczne, rozchodziły się. Każdy w swoją stronę. I podobnie jest w teatrze. Są momenty takiej wzmożonej wrażliwości, ale one są niezbędne do rozwoju.

Rywalizujecie ze sobą na scenie?
Myślę, że dobrze zestrojona orkiestra bardzo się cieszy z tego, że wspaniale zagrała koncert. I tak samo jest w teatrze. Każdy się maksymalnie skupia na tym, co robi, ale bardzo cenne są te wspólne wibracje, które czujemy dzięki pracy w zespole. Kiedy schodzimy ze sceny z okrzykami: „Ale super! Czuliście to?”.

Kłócicie się czasami?
Jasne. A wynika to z faktu, że wszystkim zależy. I to jest wspaniałe! Uwielbiam, jak ekipa się totalnie pokłóci, ale nie o garderobę, tylko merytorycznie, o spektakl. Ktoś wychodzi, trzaska drzwiami, reżyser się obraża, bo byliśmy za mało zaangażowani, potem ten ktoś wraca i odbywa się wspaniała próba. Następnego dnia chcemy to powtórzyć, ale już tak nie wychodzi. Wszyscy są wściekli, więc dają z siebie jeszcze więcej itd. Najgorzej, jak wszystko jest „spoko”. Nie ma emocji, które gwarantują przepływ energetyczny między aktorami a publicznością. A przecież w teatrze najważniejsze jest to, że twoja sztuka działa na ludzi. Kiedy widzowie „zabierają” przedstawienie do domu i ono dalej z nimi pracuje. To jest sukces.

A pieniądze i sława?
Ja mam wobec tego ogromny lęk. Łatwo się w tym zagubić. Wydaje ci się, że jesteś uczepiony życia, możesz z niego czerpać. A pewnego dnia budzisz się i robisz aferę o to, że ktoś cię źle pomalował. Dla mnie to byłoby straszne. Dobrze mieć wokół siebie ludzi, którzy w takim momencie podejdą do ciebie, klepną w czoło i ściągną na ziemię.

 

Tekst pochodzi z Magazynu Usta 17. Rozwój.
Rozmawiała: Karolina Rogalska
Zdjęcia: Krzysztof Kozanowski

 

Bartosz Bielenia
Aktor filmowy i teatralny. Za rolę w filmie „Na granicy” otrzymał specjalne wyróżnienie na krakowskim festiwalu Off Camera. Należał do zespołu Narodowego Starego Teatru w Krakowie, gdzie stworzył ważne role m.in. w „Edwardzie II” Anny Augustynowicz, „Królu Learze”Jana Klaty, czy „Podopiecznych” Pawia Miśkiewicza. Od początku 2018 roku należy do zespołu  Nowego Teatru w Warszawie. Film „Boże Ciało” w którym wcielił się w postać protagonisty znalazł się na krótkiej liście nominacji do Oscarów w kategorii najlepszy film międzynarodowy. Na początku stycznia 2020 znalazł się na liście 10 aktorów, którzy otrzymali tytuł europejskiej wschodzącej gwiazdy Shooting Star 2020. Oficjalna prezentacja artystów odznaczonych tym tytułem odbędzie się w dniach 21-24 lutego podczas 70. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie.

Zobacz też podobne artykuły

Wszystkie wydania ust
  • nr 23

  • nr 22

  • nr 21

  • nr 20

  • nr 19

  • nr 18

  • nr 17

  • nr 16

  • nr 15

  • nr 14

  • nr 13

  • nr 12

  • nr 11

  • nr 10

  • nr 9

  • nr 8

  • nr 7

  • nr 6

  • nr 5

  • nr 4

  • nr 3

  • nr 2

  • nr 1

Nasze przewodniki po miastach
  • Berlin

  • Poznań

  • Sztokholm

  • Budapeszt

  • Lato

  • San Francisco

  • Amsterdam

  • Kraków

  • Lizbona

  • Śląsk

  • Trójmiasto

  • Madryt

  • Tel Aviv

  • Polskie góry

  • Bangkok

  • Lato

  • Kioto

  • Mediolan

  • Singapur

  • Warszawa