JEMY, MÓWIMY, CAŁUJEMY
LUDZIE, MIEJSCA

Lot nostalgiczny


Na spotkanie wziąłem karty degustacyjne, bo byłem gotów wypunktować mu wszystko, jak należy. I gdybym wtedy choć przeczuwał, co się za chwilę wydarzy, przysięgam, że nigdy bym tego nie planował. Siedzieliśmy, nie zapalając światła, ale za oknem była latarnia. W jej świetle można było dojrzeć róg baru i cztery butelki. Jeden rzut oka na pierwszą i już wiedziałem, że karty mogę schować do torby. Barwa? Bura (choć, jak się przyjrzeć, to przypomina skórkę dojrzałej moreli), przejrzystość… no, nieprzejrzyste. Lammidia Bianchetto, tak się przewrotnie nazywało, doceniłem żart, bo było lekko pomarańczowe. Skąd
to cudo? Z Abruzji. Z czego zrobione? Nie napisali. Chwalą się, że 100 procent winogron i basta. Od Gospodarza dowiedziałem się, że ten projekt to pijalny symbol niezniszczalnej przyjaźni jego twórców, Davide i Marco. Panowie znali się od urodzenia, ale później stracili kontakt. Ich ścieżki przecięły się w dorosłym życiu i postanowili uczcić to założeniem winnicy. Dajmy szansę, powącham…

Serce mi załomotało, wszystkie emocje – niczym pęcherzyki w szampanie – rozerwały moją powierzchnię spokoju. Bo myśli rozpoczęły jakiś dziwny lot. Pamiętam jak o świcie myłem morele w lodowatej wodzie ze studni, zostawione na słońcu w durszlaku dokładnie tak pachniały. Dokąd lecę? Zgadnąć nietrudno – do dzieciństwa. Wyobrażacie sobie? Miałem ochotę na jeszcze!

Druga butelka miała etykietę jak z komiksu i napis „My Sexy MF”. Sprawdzam po kolei. Weingut Uibel. Apelacja? Brak. Na szczęście wiem, gdzie leży Ziersdorf – w austriackim regionie Weinviertel. Z czego zrobione? Müller‑thurgau i frühroter veltliner. Gospodarz powiedział, że Leo został niemal wydziedziczony przez rodziców, gdy oznajmił im, że koniec z chemią w winnicy. Biorę do ust, zamykam oczy i znowu to samo: lecę! Poczułem na łydkach łaskotanie polnych kwiatów, wokół pachniało dosłownie wszystkim. Wiele lat temu, zapatrzony w taką właśnie łąkę, wyobrażałem sobie przyszłość. Teraz, nad kieliszkiem tego wina, wspominałem swoją przeszłość.

A co w tym czasie Gospodarz? Rzucił chytre spojrzenie w stylu „czy połapał się już sąsiad w zależnościach?”. I nalał z trzeciej butelki. Na etykiecie: Bianka i Daniel Schmitt,Landwein z Hesji Nadreńskiej, według przyjaciela to jedni z kilkunastu biodynamicznych winiarzy w tym regionie. Wącham, smakuję i już się boję, bo znowu jestem w hali odlotów! Niedojrzałe jeżyny zrywane na skraju sosnowego lasu i jeszcze coś dymnego, zamszowego raczej, z kroplą różanego olejku. Niesamowite.

Ostatnie wino, La Pause, stworzył Laurent Saillard. Było to Vin de France znad Loary. I tu Gospodarz powiedział ciekawą rzecz: Laurent to weteran sali kilkunastu topowych nowojorskich restauracji. La Pause jest hołdem złożonym tej wspaniałej chwili, gdy po totalnej tabace mogłeś usiąść na schodach i wreszcie zapalić. Ale ja uciekłem myślami na wieś, gdzie co roku spędzałem wakacje. Rosła tam stara czereśnia, która dawała najlepsze owoce, i była najwyższym punktem obserwacyjnym w okolicy. Płakałem, gdy trzeba było ją wyciąć. Z ostatnich czereśni babcia zrobiła kompot. Pachniał dokładnie tak, jak wino Saillarda.

Na tym wieczór się skończył. Pożegnaliśmy się w ciszy. Jakim cudem, przy tych właśnie winach, zacząłem zagłębiać się we wspomnienia? Skąd w tych butelkach moc teleportacji myśli? Czułem, że zdałem egzamin, ale nie ten, co trzeba. Odchodziłem przepełniony wrażeniem, jakby przed tymi winami niczego innego w moim winiarskim życiu nie było, a jak było, to resztki czegoś nieistotnego. Czegoś, o czym spróbuję jak najszybciej zapomnieć. Wy byście zrobili inaczej.

 

www.naturalrascal.com

fot. Magda Wolna

Tekst pochodzi z najnowszego Magazynu USTA, który kupisz TU.

Zobacz też podobne artykuły

Wszystkie wydania ust
  • nr 24

  • nr 23

  • nr 22

  • nr 21

  • nr 20

  • nr 19

  • nr 18

  • nr 17

  • nr 16

  • nr 15

  • nr 14

  • nr 13

  • nr 12

  • nr 11

  • nr 10

  • nr 9

  • nr 8

  • nr 7

  • nr 6

  • nr 5

  • nr 4

  • nr 3

  • nr 2

  • nr 1

Nasze przewodniki po miastach
  • Kraków

  • Lizbona

  • Polskie góry

  • Bangkok

  • Lato

  • Kioto

  • Mediolan

  • Singapur

  • Warszawa