JEMY, MÓWIMY, CAŁUJEMY
LUDZIE, MIEJSCA

Miód, lawenda, koper i sól – nowe wyjątkowe spa w Krakowie

Wiem, że studiowałaś filozofię. Jestem ciekawa, jaka była twoja droga od zagadnień filozoficznych do zajmowania się problemami skóry?
Studiowałam filozofię nauki. Filozofia jest mi bardzo bliska, od dziecka była. A wychowywałam się w naturze i zawsze zastanowiłam się, jak te dwie rzeczy ze sobą pogodzić. Początkowo zajęłam się genetyką. To były lata 90., czasy poważnych badan naukowych w tym temacie, kiedy właśnie sklonowano owieczkę Dolly. Zaczynały się debaty o klonowaniu ludzi. Napisałam wówczas pracę o etyce w inżynierii genetycznej. Ale bardziej niż klonowanie zwierząt interesowała mnie genetyka roślin. Na przykład eliminowanie szkodników z roślin przy pomocy zmiany ich DNA. Pytałam, co się wtedy stanie z insektami? Wyginą? Przecież wtedy znikną też pszczoły, a zaraz po nich cała flora na świecie.
(SÓL SPA)
No tak, czytaliśmy książki Margaret Atwood! Ona, i pewnie nie tylko ona, uczulała, że śmierć pszczół jest początkiem końca naszego świata.
No właśnie, więc zaczęłam się zastanawiać, jak mogłabym połączyć naukę i naturę. Jak mogę przyczynić się do ochrony przyrody. I tak właśnie, krok po kroku, zaczęłam zajmować się kosmetykami. Wszystko wzięło się z uwielbienia dla naturalnych składników, z tego, że zrozumiałam, że natura już stworzyła wszystko, czego potrzebujemy, by osiągnąć dobrostan. Wystarczy tylko mądrze wykorzystać te składniki, a czasami po prostu sobie o nich przypomnieć. A najważniejsze jest to, żeby zrozumieć, jak możemy żyć w symbiozie, a nie nawzajem ze sobą konkurować czy szkodzić sobie. Bo kiedy działami przeciwko naturze, działamy przeciwko sobie.
Na pewno miód od początku był dla Ciebie bardzo ważnym składnikiem.
I nadal jest! A także wosk pszczeli. Ale zrozumiałam, że nie możemy wyjmować z uli wszystkiego, co pszczoły wyprodukują. Wiem, że weganie w ogóle nie używają miodu, jako składnika odzwierzęcego, ale to nie jest najlepsze rozwiązanie. Dobrze jest dbać o pszczoły i opiekować się nimi. Ule i pszczelarze są dziś bardzo potrzebni, bez nich pszczoły wyginą znacznie szybciej. Ale powinni zostawić w ulach 2/3 miodu, żeby pszczoły mogły przetrwać zimę. Inaczej one co roku giną, a potem trzeba zakładać się nowe rodziny. Nie powinno się też używać w hodowli pszczół antybiotyków, one mają propolis, który jest doskonałym lekarstwem na wszystkie choroby, nie wolno zaburzać ich naturalnego ekosystemu.
Zaskoczyło mnie, że w jednym z wywiadów z Tobą, które czytałam przed naszym spotkaniem, namawiasz do wykonania masażu twarzy miodem. Bardzo proste! To wystarczy?
Proste i skuteczne. Miód doskonale odżywia i nawilża skórę. Ważne, żeby miód był z lokalnych upraw, od dobrego producenta. Podobnie jak z jedzenie, lokalny miód jest dla nas mniej alergiczny. Więc ja zawsze w moich gabinetach korzystam z lokalnych produktów. Pochodzę z biednego regionu Portugalii, zresztą w ogóle nasz kraj w czasach mojego dzieciństwa, w okresie silnej dyktatury, do bogatych nie należał. U mnie w rodzinie zawsze bazowało się na tym, co można było zdobyć wokół domu. Babcia i mama robiły syrop na kaszel z cebuli, a kiedy bolał mnie brzuch podgrzewały olej z oliwek i masowały. Przypomniałam sobie tę wiedzę w momencie, gdy zaczęłam odczuwać zmęczenie sztucznością produktów, które są nam oferowane na każdym kroku. Wszystko jest syntetyczne, tworzy się jakieś sztuczne chemiczne substancje, pakuje w drogie, piękne opakowania i wmawia się nam, że koniecznie tego potrzebujemy, że to działa jakieś cuda. I tu nastąpił zwrot w moim myśleniu.
(SÓL SPA)
Założyłaś swoją własną markę kosmetyczną.
Jeszcze wcześniej kształciłam się dalej w zakresie aromaterapii i chemii. Studiowałam anatomię i fizjologię, stałam się specjalistką od skóry, założyłam swój gabinet w Londynie, gdzie można przeprowadzić szczegółowe badania skóry. Prowadziłam niezależne badania nad produktami organicznymi, podróżując do miejsc pochodzenia większości składników i ręcznie zbierając zioła używane w olejkach. Potem nastąpiły współprace z hotelami takimi jak 4 Seasons czy Soho House, a teraz Stradom.
O co Cię poproszono w Stradom House?
O wyjątkowy koncept dedykowany tej marce. Takie zadania lubię bardzo, zwłaszcza gdy mam też odpowiednio dużo czasu, by zrobić porządny research. Pracę nad projektem krakowskiego spa zaczynałam już dobrych 8 lat temu, postanowiłam gruntownie zapoznać się z tradycją polskiego ziołolecznictwa, a także polskich olei. Właściciele hotelu mieszkają w Londynie i są klientami mojej kliniki od wielu lat, ufają mi, więc praktycznie zostawili mi wolną rękę.
Co odkryłaś w Polsce?
Że macie wspaniałą lawendę. Zawsze wydawało mi się, że to klasyczny francuski składnik, a tu nagle odkryłam, że u was też są wspaniałe odmiany, a także istnieje miód i syrop lawendowy (ten dodajemy do naszych herbat). A tak że zauroczyła mnie polska bazylia. No i oczywiście koper, które ma wspaniale właściwości prozdrowotne. Dodałam do tego kardamon, który uwielbiam. Na tych trzech składnikach bazują kosmetyki do kąpieli w pokojach hotelowych. Mamy też patchuli, vetiver i bergamontkę w naszych zapachach. Hotel ma swoją linię zapachową, której używamy też w naszych wnętrzach. Kiedy wchodzisz do hotelu od razu ją wyczuwasz, to przynosi natychmiastowy relaks i odprężenie.
(SÓL SPA)
A co z solą?
No i oczywiście polska sól. Obok Krakowa jest słynna kopalnia Wieliczka, a sól ma wspaniałe
właściwości w pielęgnacji skóry. Ona jest więc tytułową bohaterką naszego SÓL SPA. Woreczek z solą
do kąpieli znajdziecie też w każdym pokoi, jest ona również składnikiem niektórych naszych drinków.
W SÓL SPA mamy solne lampki, a także specjalny pokój nazywany pokojem aptecznym, w nim
wykonujemy zabieg peelingu solą i lokalną glinką. Potem następuje masaż z olejkami z polskich ziół.
Wiele z naszych kosmetyków można też kupić i zabrać ze sobą do domu. W minimalistycznych
opakowaniach, które są recyclingowalne.
Słyszałam, że już jest sporo zainteresowanych wizytami w SÓL SPA, od pierwszego dnia!
Tak, ludzie są ciekawi, tego, że łączymy bardzo autentyczne, inne od typowych rodzaje terapii z pięciogwiazdkowym wnętrzem, doskonałą obsługą. To coś nowego.
Nowe jest Twoje podejście do kosmetologii, założenie, że wszystko to co wmasowujemy w nasze ciało, powinno być tak samo zdrowe, jak to co jemy.
​Dokładnie, wszystko co ma kontakt z naszą skórą, jest też absorbowane głębiej. Każda molekuła
kremu czy żelu. To, że coś jest bardzo drogie, albo pięknie zapakowane, albo pachnące, nie oznacza, że jest też zdrowe. To dosyć rewolucyjna teoria, cieszę się, że ją rozumiesz! I zapraszam do odwiedzenia naszego hotelu Stradom House i spa SÓL w Krakowie. Do zobaczenia mam nadzieję wkrótce!
Alexandra Soveral – po studiach filozoficznych i biochemicznych stworzyła własną linię organicznych kosmetyków do pielęgnacji skóry, SOVERAL. Prowadzi też własny gabinet aromaterapii skóry w Londynie. Prowadziła skrupulatne, niezależne badania nad produktami organicznymi, podróżując do miejsc pochodzenia większości składników i ręcznie zbierając zioła używane w olejkach. Współtwórczyni centrum odnowy biologicznej SÓL SPA w Stradom House w Krakowie.
Tekst: Monika Brzywczy, na zdjęciach Alexandra Soveral oraz wnętrza Sól Spa (materiały prasowe)
Poleć ten artykuł na Facebooku lub skopiuj link

Zobacz też podobne artykuły

Wszystkie wydania ust
Nasze przewodniki po miastach