JEMY, MÓWIMY, CAŁUJEMY
LUDZIE, WYDARZENIA

Wartości pod choinkę

To seria dwóch prac, które powstały w pewnym sensie przez przypadek. – Pracowałam nad tkaniną, której treść miała brzmieć „chleb hlep help” – opowiada Monika. – I kiedy układałam z tekstu ornament, kichnęłam w wycięte z folii litery, a one jakby miały własny plan na siebie, wizje swojej kariery w jakimś innym świecie niż moja pracownia. I stało się! Litery „c” w chlebach odwróciły się, nałożyły na siebie i niespodziewanie zaczęły wyglądać jak logo znanej francuskiej firmy modowej. Olśnienie przyszło jak piorun z nieba! Monika chwyciła za pisak i folię, używa ich do pracy nad kompozycją liter, bo można je odwracać nakładać, a nawet zrobić odbicie lustrzane, i napisała słowo „chleby” dwa razy. Jeden odwróciła do góry nogami. I tak powstał szkic do pierwszej pracy „Chleb to luksus”.

 

 

Następnie zabrała się za haftowanie. – Haftowanie, jak pewnie powszechnie wiadomo, to proces długotrwały – tłumaczy. – Ale to, co jest ważne, oprócz tego, że bywa ciężko, nudno i żmudno, to jest ta część pracy, która sięga do obszarów w ciele, z którymi na co dzień nie mam kontaktu. Jakiejś nadświadomości, podświadomości, czegoś zapisanego w ciele, co czasem mnie prowadzi, a czasem kompletnie nie. I mam trochę takie wrażenie, że przez powtarzanie tych samych ruchów, tych konkretnych ściegów, właściwie dowiaduję się, co robię. Albo o czym jest praca, którą tworzę, albo jaki mógłby być dalszy ciąg — właśnie przez to powtarzanie, powtarzanie, powtarzanie godzinami, dniami, tygodniami, miesiącami – wyznaje artystka. – Tak też było z pracą o chlebie. Kiedy skończyłam haftować, pomyślałam: jeśli zrobiłam już kolejną pracę o chlebie, to może czas zabrać się za inne wyroby piekarnicze. Bułki, precle, drożdżówki.

Jak pomyślała, tak zrobiła— kolejnym pomysłem miało być wyhaftowanie bułki. Bułka na B, wybór był prosty: liternictwo związane z Balenciagą. Ale coś mi w tym nie siedziało. Może to, że bułka to jednak nie precel. Chciałam, żeby… może jeszcze tak…próbowałam kilka razy, ale coś mi w tej bułce nie pasowało. Nie wiedziałam, jak ją ująć, w jakich ramach ją umieścić.

 

 

 

– I wtedy pomyślałam, że może jednak spróbuję zabrać się za precle. Precel – wiadomo że tu musiały wjechać literki z logo Prady. Ale ostatecznie było mi żal tej Prady na precla…  Bo słowo Prada ma w sobie taką wyjątkowość, że gdy doda się jedną literkę to powstaje słowo prawda. Zresztą, nie po raz pierwszy prawda staje się Pradą, a Prada prawdą w moich haftach. I tak porzuciłam pomysł na serię haftów z piekarni, a zajęłam się podstawowymi wartościami. Więc tak to Prada stała się prawdą i dołączyła do chleba, tworząc dyptyk „Podstawowe wartości: chleb i prawda”. Bułka i precel nadal czekają na swoją kolej. Może, wrócę do tego pomysłu, a może nie.

A teraz jest wyjątkowa okazja, by tym trochę zabawnym,a. trochę przewrotnym pracom się przyjrzeć, a nawet je zakupić, bo hafty Moniki Drożyńskiej zostały złożone w jedną całość i przeniesione na papier. Stało się to dzięki unikatowym umiejętnościom graficznym duetu Kwiaciarnia Grafiki. Dwie haftowane tkaniny — chleb i prawda — stały się jedną pracą drukowaną na papierze.

Możecie ją kupić TU

Zobacz też podobne artykuły

Wszystkie wydania ust
  • nr 29

  • nr 28

  • nr 27

  • nr 26

  • nr 25

  • nr 24

  • nr 23

  • nr 22

  • nr 21

  • nr 20

  • nr 19

  • nr 18

  • nr 17

  • nr 16

  • nr 15

  • nr 14

  • nr 13

  • nr 12

  • nr 11

  • nr 10

  • nr 9

  • nr 8

  • nr 7

  • nr 6

  • nr 5

  • nr 4

  • nr 3

  • nr 2

  • nr 1

Nasze przewodniki po miastach
  • Kraków

  • Lizbona

  • Polskie góry

  • Bangkok

  • Lato

  • Kioto

  • Mediolan

  • Singapur

  • Warszawa

  • Warszawa

  • Berlin