Tak blisko, tyle wspólnej przeszłości, a nasze relacje z Litwą nie należą do najłatwiejszych. Tuż po przyjeździe odkrywamy, że polski król Zygmunt August oraz Barbara Radziwiłówna pojawiają się tu w ilościach zmultiplikowanych. Mamy na myśli ich wspólne portrety, które występują na kubkach, poduszkach i czekoladkach. Są przedstawiani jako miejscowa wersja Romeo i Julii, wielka miłość, której na przeszkodzie stanęły zapatrywania rodzin. Jeśli przypomnimy sobie tę historię, w której litewska księżniczka sporo wycierpiała z powodu niechęci Bony Sforzy, matki Zygmunta Augusta oraz polskiego dworu do wybranki króla oraz to, w jaki sposób spiskowano, żeby do małżeństwa nie doszło lub żeby je potem utrudnić, zrozumiemy, ze w naszych relacjach z Litwą jest sporo gorzkiego smaku. Dziś mamy szansę zobaczyć siebie nawzajem inaczej. I choć wspólnej historii Polaków i Litwinów jest w Wilnie dużo na każdym kroku, są też zupełnie nowe fascynujące wątki.
Hinc itur ad astra
Nasz pierwszy lunch w Wilnie zjedliśmy w Augustin – i był to strzał w dziesiątkę. Świetna lokalizacja, w pięknych historycznych wnętrzach, które pod okiem dobrego architekta zamienione zostały w nowoczesną przestrzeń restauracyjną. Betonowy sufit, zaokrąglone sklepienia, drewniana posadzka, surowe ściany, nowoczesny gigantyczny żyrandol imitujący światło świec, wszystko jest tu przemyślane, ustalone z szacunkiem do historii. Mamy wrażenie, że jesteśmy w pomieszczeniach dawnego klasztoru. Pomysłodawcą Augustin jest Vytautas Samavičius, jedna z czołowych postaci współczesnej kuchni litewskiej, wielokrotnie nagradzany, szef kuchni, który obecnie prowadzi sześć restauracji: Monai w Kłajpedzie, Momo Grill w Kłajpedzie, Kownie i Wilnie, Augustin w Wilnie oraz Brond w Wilnie. Każda z nich ma innych charakter, koncept, zawsze związany z miejscem, w którym jest ulokowana. Augustin zachęca do tego, żeby tak jak dawni augustiańscy mnisi (ich klasztor mieścił się dawniej przy tej samej ulicy) dzielić się jedzeniem, celebrować sezonowość. My z przyjemnością rozpoczęliśmy od doskonałego domowego chlebka z masełkiem, misternie podanej warstwowej kalarepy, raczych ogonów z sosem dan dam, podawanych z orzechami laskowymi i kolendrą oraz pieczonej dyni z jogurtowym sosem mango ambrą, morelami i dukką. W głowie już lekko szumiało nam od bąbelków, dobieranych ze znawstwem przez lokalnego sommeliera, gdy na stół wjechały cieple dania. Krokiety z policzków wołowych, pieczony bakłażan z grzybami shiitake, borówka brusznicą i orzeszkami piniowi. Wszystko było doskonałe, nic dziwnego, że w 2024 roku restauracja została z uwzględniona w przewodniku Michelin, a w 2025 roku otrzymała wyróżnienie Bib Gourmand. (MB)
Augustin
Didžioji g. 18, Vilnius
www.augustin.lt



Powąchaj tarota
Przed przyjazdem do Wilna wiedzieliśmy na pewno, że chcemy odwiedzić butik Smells Like Spells. Istniejąca od ponad 10 lat marka produkująca swoje autorskie kolekcje świec, kadzideł i zapachów, jest awangardowa, a jednocześnie sięga do korzeni pogańskich tradycji litewskich. Nie pomyliliśmy się u Mariusa i Viliusa spędziliśmy godziny rozmawiając o kulturze, rytuałach, tarocie oraz wąchając ich niesamowite świece. To magiczne miejsce i wspaniali właściciele, których spotkacie tu niemal zawsze, a wizyta w ich klimatycznym butiku to prawdziwa przygoda. Ot choćby stając przed ścianą z 21 świecami dedykowanymi Wilkim Arkanom z tarota – wybieramy dwa zapachy – ten który nas najbardziej pociąga i ten który nas odpycha. Na bazie naszego wyboru właściciele udzielają nam małego tarotowego odczytu. A my możemy zaopatrzyć się w świecę, która najbardziej pasuje do aktualnego okresu w naszym życiu (tak, w środku w pięknym opakowaniu zjedziecie też malutką kartę tarota). Vilius prowadzi nas przez zakątki butiku z pięknymi kolorowymi świecami runicznymi czy kadzidłami z zaklęciami – dobierając te, które najbardziej z nami w tym momencie współgrają. On sam jest doskonałym tarocistą z rodziny o dużych tradycjach wróżbiarskich, z zawodu reżyserem teatralnym. Następnie pokazuje nam limitowane edycje świec w pięknych porcelanowych opakowaniowych zdobionych malarstwem M.P. Vilutisa. Są produkowane w limitowanych ilościach, a grafiki zdobiące te świece opowiadają barwne etniczne historię poszczególnych kontynentów. Tu ceny są szalone, to edycja produkowana głownie na luksusowe rynki dubajskie i prezentowane na designerskich targach w Mediolanie. W dolnej piwniczce butiku mieści się sala warsztatowa – tutaj można z grupą przyjaciół lub współpracowników pobawić się w alchemiczne tworzenie własnych świec i zapachów. Polecamy! (MB)
Smells Like Spells
Mėsinių g. 7, Vilnius
www.smellslikespells.com



Od świtu do zmierzchu
Restauracja mieści się w niecodziennej, wielofunkcyjnej przestrzeni loftowej, która pozwala personelowi na bezpośrednią interakcję z gośćmi, bez sztywnych procedur i pretensjonalnej teatralności. Do południa wita spieszących do pracy w pobliskich agencjach reklamowych i korporacjach wyjątkowe wnętrze, znakomita jakość kawy, nowoczesna kuchnia litewska inspirowana lokalnymi zbiorami, oraz stale zmieniająca się przestrzeń artystyczna na drugim piętrze. DEMO to spełnione marzenie szefa kuchni Tadasa Eidukevičiusa o połączeniu gastronomii, ludzi i sztuki. Ta przepysznie różnorodna restauracja zaczyna jako kawiarnia w ciągu dnia, a następnie przekształca się w restaurację w niektóre wieczory pod koniec tygodnia. Monochromatyczny wystrój obejmuje czarne i popielate meble, czarne świece, dobry i uważnie dobrany do postindustrialnego wnętrza dizajn i rośliny – odzwierciedlenie równie odważnych, co powściągliwych kulinarnych doznań. Czarno-białe portrety na ścianach, kosmos na suficie w łazience – szef kuchni i właściciel Tadas jest mądry ponad swój wiek i patrzy na jedzenie inaczej niż większość. Jego zestawy menu wzbudzają emocje przy każdym daniu i są dobrze dopasowane do interesujących, niełatwych do zdobycia win, ale dodatkowo posiłek jest świetnie i konsekwentnie poprowadzony przez dowcipnego i swobodnego sommeliera Aloisa Herrmanna. „Naszą filozofię podkreślamy poprzez dwa menu: „Author’s” podkreśla naszą świadomość ekologiczną, a „Farmer’s Table” kładzie nacisk na lokalne składniki. Wspieramy lokalnych rolników, wykorzystując zdeformowane warzywa i stosując innowacyjne praktyki, aby zmniejszyć ilość odpadów i zwiększyć wartość nadwyżek składników” mówi Tadas, a słuchanie o Jego Rodzinie i ogrodzie dziadków, jako inspiracji dań to prawdziwa przyjemność i dodatkowa uczta. Wyczuwa się znakomite wykształcenie i wysoką świadomość, kunszt i skrupulatność w doborze produktów. Ważna jest jednak na równi i wyczuwalna na talerzu idea i filozoficzny kontekst, analiza tradycji i zmian w konsumowaniu: to wszystko o wiele więcej, niż sama kolacja, to doświadczenie i wymiana myśli. W 2024 roku restauracja otrzymała 1 gwiazdkę Michelin. Litewski chleb jest znany w Polsce, jako ciemny, ciężki, nasycony przyprawami i słodem. Chleb pieczony przez Tadasa i podawany z masłem na początku posiłku ma wszystkie te cechy , ale dodatkową puszystą lekkość, wspaniały balans słodyczy z wytrawnością: przed wyjściem napisał nam dokładną recepturę i życzył ze śmiechem powodzenia w próbach jej domowego odtwarzania. (AK)
Demoloftas
T. Ševčenkos g. 16A, Vilnius
www.demoloftas.lt/en



Schody jak plisy, bryła od Libeskinda
Miłośników sztuki nowoczesnej Wilno także ma czym poczęstować. Po pierwsze MO Museum: jedno z najnowszych muzeów Wilna. Zbudowane w 2018 r. jest prezentem dla społeczeństwa od kolekcjonerów sztuki współczesnej Danguolė i Viktorasa Butkusów. Powstało dla ich kolekcji prywatnej liczącej ponad 5000 dzieł. Zaprojektowane przez architekta Daniela Libeskinda we współpracy z litewską firmą Do Architects jest pierwszym projektem kulturalnym Studio Libeskind w regionie bałtyckim. Budynek już sam w sobie jest dziełem sztuki nowoczesnego budownictwa i zdobył kilka nagród za architekturę. Bryła przemyślana została tak, aby stanowić bramę łącząca przeszłość z przyszłością, publiczne z wewnętrznym, zachwycające są dramatyczne – jak jedwabne plisy na spódnicy – schody łączące plac na poziomie ulicy z otwartym tarasem i salami wystawowymi. Muzeum jest kompaktowym budynkiem, ma wszystkie niezbędne atrybuty instytucji światowej klasy: obszary edukacyjne, wielofunkcyjną salę koncertową i wykładową, biura, bistro i sklep, obok którego widać magazyny kolekcji, można podejrzeć skatalogowane i zabezpieczone, ale nie całkiem schowane obrazy. MO jest elastyczne i funkcjonalne, przestrzenie działają nawet wtedy, gdy ekspozycja jest zamknięta lub zmieniana. Można tu zwiedzić wystawy nowoczesnej sztuki litewskiej, odzwierciedlające szerokie spektrum stylów i idei, główne procesy w litewskiej sztuce i jej rozwój na przestrzeni ostatnich 60 lat. Większość artystów, których dzieła znajdują się w kolekcji, pozostaje wciąż aktywna, są uznani na Litwie, a także poza jej granicami, Można tu obejrzeć filmy, posłuchać koncertów i zobaczyć performance. Za kilka dni Muzeum MO otwiera nową wystawę poświęconą pokoleniu Z, na której zaprezentowanych zostanie kilku polskich artystów. jeszcze jeden powód, żeby odwiedzić Wolno w najbliższym czasie! (AK)
Pylimo g. 17, Vilnius, 01141



Republika Zarzecza
Jedną z moich ulubionych dzielnic miasta jest artystyczna Wolna Republika Zarzecza. Przed wojną Zarzecze zamieszkiwali żydowscy migranci i robotnicy, później popadła w ruinę, co spowodowało napływ niebezpiecznych członków społeczeństwa i złą sławę miejsca. Kiedy Litwa uzyskała niepodległość, wielu artystów skorzystało z tanich mieszkań, które się tam pojawiły: i w latach 90. XX wieku ogłoszono Zarzecze Wolną Republiką: ma kontrolę graniczną, własną flagę, kościoły i parlament! Ma też swoją syrenę i anioła, który wszystkich strzeże. Zarzecze to niesamowite miejsce do zwiedzania, gdzie można znaleźć murale, obiekty w przestrzeni publicznej, galerie sztuki, urokliwe księgarnie. Jedną z moich ulubionych dzielnic miasta jest artystyczna Wolna Republika Zarzecza, położona w samym centrum miasta często porównywana jest do Montmartre (Paryż) i Christianii (Kopenhaga) jako miejsce ruchu artystycznego, obywatelskiego i społecznego. Republika Užupis ma swoją własną filozofię i formy wyrazu, cykle świąt i kalendarz. Ma swoje symbole i flagi, znaki graniczne, łatwo przyznawane obywatelstwo i honorowych obywateli Republiki na świecie, prezydenta, parlament, rząd tworzony przez wolontariuszy-ministrów, ambasadorów, uregulowane stosunki międzynarodowe z Republiką Litewską. Własne gazety, telewizję i danie: Užburger. Powstanie Republiki Zarzecza w znacznym stopniu przyczyniło się do rewitalizacji opuszczonych i niebezpiecznych ulic dzielnicy za rzeką – przed wojną Zarzecze zamieszkiwali żydowscy migranci i robotnicy, później popadła w ruinę – a dziś dzięki stworzeniu Republiki to magnetyczna atrakcja dla turystów i odwiedzających, miejsce pracy i inspiracji dla twórców, które ukształtowało unikalną tożsamość mieszkającej tu społeczności i stworzyło otwartą przestrzeń kultury: Inkubator Sztuki. Jest to urocze meijsce na spacer, piękna Wilejka płynąc melodyjnie ochlapuje pomnik Syreny, trzy kroki stąd na trawie siedział przemawiając Dalajlama, siedem kroków na lewo mieszkał Gałczyński. Jest tu i miły zgiełk żywego miasta i łagodna natura, małe uliczki, knajpy, rynek, na którym na postumencie wznosi się nad dzielnicą anioł dmący w trąbę, przywołujący symbolicznie do przybycia za rzekę. Zbuntowana republika artystyczna ma jednoosobową armię, jej symbolem jest Święta Ręka: niebieska dłoń z otworem pośrodku, uniemożliwiającym przyjmowanie łapówek. Bohema ma tu także swoją własną konstytucję, której 38 punktów wypisano w kilku językach (również po polsku) na szczególnej lustrzanej ścianie. Oto ona!
Człowiek ma prawo mieszkać obok Wilenki, a Wilenka płynąć obok człowieka.
Człowiek ma prawo do gorącej wody, ogrzewania w zimie i do dachu z dachówki.
Człowiek ma prawo umrzeć, lecz nie jest to jego obowiązkiem.
Człowiek ma prawo się mylić.
Człowiek ma prawo być niepowtarzalnym.
Człowiek ma prawo kochać.
Człowiek ma prawo być niekochanym, aczkolwiek niekoniecznie.
Człowiek ma prawo być nieznaczący i nieznany.
Człowiek ma prawo do leniuchowania i nicnierobienia.
Człowiek ma prawo kochać kota i opiekować się nim.
Człowiek ma prawo opiekować się psem, dopóki śmierć jednego z nich nie zabierze.
Pies ma prawo być psem.
Kot nie musi kochać swojego gospodarza, ale w trudnej chwili powinien mu pomóc.
Człowiek ma prawo czasami nie wiedzieć, czy ma obowiązki.
Człowiek ma prawo wątpić, ale nie jest to jego obowiązek.
Człowiek ma prawo być szczęśliwy.
Człowiek ma prawo być nieszczęśliwy.
Człowiek ma prawo milczeć.
Człowiek ma prawo wierzyć.
Człowiek nie ma prawa do przemocy.
Człowiek ma prawo pojmować swą marność i wzniosłość.
Człowiek nie ma prawa porywać się na wieczność.
Człowiek ma prawo rozumieć.
Człowiek ma prawo nic nie rozumieć.
Człowiek ma prawo przynależeć do różnych narodowości.
Człowiek ma prawo obchodzić swoje urodziny albo ich nie obchodzić.
Człowiek powinien pamiętać swoje imię.
Człowiek może dzielić się tym, co ma.
Człowiek nie może dzielić się tym, czego nie ma.
Człowiek ma prawo mieć braci, siostry i rodziców.
Człowiek może być wolny.
Człowiek jest odpowiedzialny za swoją wolność.
Człowiek ma prawo płakać.
Człowiek ma prawo być niezrozumianym.
Człowiek nie ma prawa przenieść swojej winy na innego.
Człowiek ma prawo do prywatności.
Człowiek ma prawo nie mieć żadnych praw.
Człowiek ma prawo się nie lękać.
NIE ZWYCIĘŻAJ, NIE BROŃ SIĘ, NIE PODDAWAJ SIĘ.
Te ostatnie słowa konstytucji zrobiły na mnie największe wrażenie. Polecam zapamiętać i wdrażać w życie. (AK)



Kolebka utopii
Inkubator Sztuki Užupis jest pierwszą i jedną z największych przestrzeni w krajach bałtyckich służącą współpracy i rezydencji artystów wizualnych i przemysłów kreatywnych. Od wejścia czujesz się, jak w ciepłym ulu: kipi dialog między pracującymi tu i mieszkającymi ludźmi kultury na 1500 mkw w warsztatach, salach edukacyjnych i galeriach. Przedsiębiorczość twórców, zaangażowanie społeczne, innowacje artystyczne, synergia gatunków sztuki i otwieranie się na społeczność krajową i międzynarodową: to utopijny sen w pełnej, konkretnej realizacji. W przestrzeniach Inkubatora mieszkają przedstawiciele wielu różnych dziedzin twórczych i realizują się od start-upów promujących zrównoważony rozwój po twórców łączących technologię ze sztuką, od fotografów po malarzy, od rzeźbiarzy po artystów tkaniny, od grafików i architektów po artystów interdyscyplinarnych. Wszystko i wszyscy otwarci na publiczność. (AK)
Inkubator Sztuki Užupis j
Užupio g. 2A, Vilnius

Tu kręcili Stranger Things
Łukiszki to absolutny unikat w skali światowej! Stary kompleks więzienny zachowany, zakonserwowany w stanie właściwie nie zmienionym od 100 lat. Najstarsze litewskie więzienie położone w śródmieściu, kilkaset metrów od zabudowań Sejmu, w centralnej dzielnicy biznesowej i głównej arterii Wilna: alei Giedymina. Przekształcone w Lukiškės Prison 2.0 project stało się centrum muzyki, sztuki współczesnej, designu i kultury. Społeczność 300 artystów, muzyków i tancerzy zaczęła tworzyć tutaj nową, jasną, pozytywną historię, są tu pracownie i sale prób. To unikatowe miejsce wydarzeń, centrum kultury i rozrywki, nowoczesna platforma sztuki dla ludzi kreatywnych i jedno z najciekawszych miejsc kulturalnych krajów nad Bałtykiem. Duża część kompleksu znajduje się na litewskiej liście dziedzictwa kulturowego za względu na unikalną architekturę, którą można zwiedzić podczas oprowadzania z przewodnikiem, a wszystkie przestrzenie są dostosowane do organizacji wszelkiego rodzaju wydarzeń, od konferencji w zachwycającym witrażami i designem dawnym zdesakralizowanym kościele, po kreatywne działania motywacyjne lub team building, koncerty i festiwale odbywające się na dwóch ogromnych połączonych dziedzińcach. Są tu bary, kawiarnie i streetfood, tętni życie, muzycy odbywają próby, rzeźbiarze pracują na powietrzu, a Netflix kręcił tu sceny do czwartej części Stranger Things. Jeśli natomiast na HBO oglądaliście minierial Czernobyl, to warto wiedzieć, że scenografią w nim stała się litewska elektrownia atomowa Ignalin pod Wilnem, a w samym Wilnie skorzystano z obecnych i dobrze zachowanych monumentów postsowieckiej architektury z wileńskiej dzielnicy Fabianiszki zbudowanej pod koniec lat 80. ubiegłego wieku. Kręcono także w Pałacu Kultury i Sportu, gdzie wciąż są oryginalne meble i charakterystyczne dekoracje ścienne. Jeśli są wśród nas fani brutalizmu, symetrii i betonu warto zobaczyć piękny budynek Sporto Rumai, Sejm, budynek Ministerstwa Zdrowia, Pałac Ślubów i Operę Narodową. (AK)
Lukiškės Prison 2.0
Lukiškių skg. 6, Vilnius



Dwa cale ponad codziennością
Idę brukowaną uliczką w kierunku dziedzińca otoczonego wysokim murem. Schodzę do starych piwnic, by odnaleźć zaciszny labirynt spokoju. Kilka minut na piechotę od hotelu, w obrębie Starego Miasta znajduje się nowoczesne miejskie spa. W tym historycznym kompleksie, który stoi tu od około 500 lat, dawniej mieścił się pałac kardynałów, klasztor karmelitów, a następnie do końca XX wieku szpital. W pierwszych dekadach XXI wieku budynki stały opuszczone, aż w końcu pojawił się pomysł na ich rewitalizację. Jedna z części przeobraziła się w nowoczesne spa – świetnie zaprojektowane, wyciszone i minimalistyczne. Tu można oderwać się od całego świata pływając w basenie czy korzystając z kompleksu saun, poddać się masażom lub zabiegom kosmetycznym, a na koniec pospacerować w ogrodzie zen, poleżeć w strefie relaksu delektując si wspaniała ziołowa herbatą „Dwa cale ponad codziennością”. Wracając do hotelu unoszę się rzeczywiście ponad chodnikami. To działa! (MB)
Boksto Spa
Bokšto g. 6, 01126 Vilnius
www.bokstospa.lt


Spacer drogami sztuki
Wileńska Galeria Obrazów to filia Litewskiego Muzeum Sztuki. Mieści się w pięknym i okazałym pałacu hrabiów Chodkiewiczów, którego wnętrza zostały utrzymane w stylu późnego klasycyzmu, a z okien widać brukowaną drogę, którą jeździła Barbara Radziwiłłówna, królowa polska i wielka księżna litewska. Podczas całego naszego pobytu i zwiedzania wielokrotnie wspominana bohaterka opowieści, powód do historycznej dumy Litwinów, uhonorowana współczesnym pomnikiem autorstwa Vladasa Vildžiūnasa na ulicy Niemieckiej. Stała ekspozycja w Galerii Obrazów stawia akcent na rozwój malarstwa litewskiego od XVI wieku. Innym interesującym oddziałem tego muzeum jest Narodowa Galeria Sztuki: to wielofunkcyjne centrum kultury prezentujące współczesną wizualną sztukę litewską XX–XXI wieku. Poza wystawami jego celem jest jej gromadzenie, naukowe badania, nowe odczytania, a przede wszystkim przedstawienie publiczności współczesnego dorobku sztuki Litwy, jako pełnowartościowej części kultury artystycznej świata. (AK)
Wileńska Galeria Obrazów
Didžioji g. 4, Vilnius

Bliskość słońca i chmur
„W tej chwili obserwujemy wspaniały rozkwit kultury i sztuki litewskiej. Znawcy twierdzą, że poezja litewska należy do najciekawszych w Europie. Jeśli nam trafi się czasem jakaś książka litewska, jesteśmy zaskoczeni jej europejskością. Teatr litewski jest wybitny (…) Muzyka litewska. Plastyka litewska. Nie mogę się oprzeć, by nie powiedzieć o Stasysie Eidrigiavićiusie. Ten młody plastyk dziesięć lat temu przyjechał do Polski i tutaj kanałami polskimi – dzięki naszej
szkole plakatu znanej na świecie – wybił się na pozycję jednego z głównych grafików światowych”. Pisał tak Tadeusz Konwicki o kulturze Litwy. To tu się urodził, w dzielnicy Wilna – Nowej Wilejce – uczył się w Gimnazjum im. Zygmunta Augusta. Po wybuchu wojny pracował jako robotnik kolejowy i pomocnik elektryka w szpitalu. Zielona tablica z portretem pisarza zawisła na ścianie domu przy ul. Dolnej (lit. Žemoji) 22, w którym mieszkał w dzieciństwie pod czujnym okiem swych opiekunów, siostry babci Malwiny i wujka Przemysława Blinstrubów. A my możemy przelecieć nad tym domem balonem na ogrzane powietrze: bezpośrednio nad historycznymi zakątkami Wilna, kamienicami, butikami, kawiarniami, zamkiem w Trokach położonym na wyspie na środku jeziora Galve. Nad klasztorami, cerkwiami, wieżą telewizyjną i Wieżą Giedymina, założyciela Wilna. Czytamy, że Giedymin podczas polowania miał proroczy sen, w którym wyśnił mu się wilk z żelaza wyjący z siłą tysiąca zwierząt. Szaman przetłumaczył mu ten sen, jako zadanie, by stworzyć miasto silne, jak wilk, o którym będzie się mówiło przez wieki. Posłuszny woli bogów Giedymin zjednoczył sąsiadujące wsie i rozpoczął budowę stolicy. Litwa była najdłużej trwającym przy własnych pogańskich wierzeniach państwem Europy, najpóźniej przyjęła chrześcijaństwo, bardzo silne są wciąż ślady obrzędów, głębokiej duchowości i mitologii bałtyckiej. Po wileńskiej Starówce można łatwo poruszać się pieszo. Po dotarciu Placu Katedralnego w Wilnie idzie się kilka kilometrów, aby dotrzeć do niektórych głównych atrakcji. To piękny spacer, czasem piękne błądzenie. Ale też Wilno jest jedyną stolicą w Europie, która nie zabrania latania balonem z terenów Starego Miasta: warto skorzystać z tej możliwości. Balon jest najstarszym i najbardziej romantycznym środkiem transportu powietrznego: jest czymś bajecznym móc unieść się ponad świat i jego sprawy, i na swoje własne spojrzeć z góry i odpowiedniego dystansu. Zwłaszcza widoki bujnej przyrody wokół Wilna, bliskość chmur, słońca i fakt, że polecisz tak, jak zaplanuje wiać wiatr: to wspaniałe uczucie lekkości, poddania się sile przyrody, braku grawitacji i musujących endorfin. Na końcu wszyscy uczestnicy lotu przechodzą „chrzest” według starych tradycji lotniczych, nadane zostały nam honorowe tytuły oraz imiona, otrzymaliśmy certyfikaty pierwszego lotu. Co za przygoda!
W pałacu u Paca
Gdzie spać w Wilnie? Jest sorto ciekawych opcji, a my wybraliśmy luksusowy, pięciogwiazdkowy hotel Pacai ulokowany w barokowym pałacu z 1677 roku. Położony w samym sercu wileńskiej Starówki – gdzie znajduje się uniwersytet, pałac prezydencki oraz mnóstwo muzeów, ambasad, kościołów, księgarni, restauracji i barów, Pacai doskonale oddaje barokowy przepych tej dzielnicy z XVII wieku, wzbogacając go jednocześnie o współczesny akcent. Słynący jako najwspanialsza rezydencja w Wielkim Księstwie Litewskim, ten okazały budynek został zrewitalizowany przez pełen pasji zespoł lokalnych architektów i projektantów. Ta bogato zdobiona barokowa rezydencja przetrwała czasy Rzeczypospolitej Obojga Narodów, panowanie rosyjskich carów, wkroczenie Napoleona do Wilna oraz okres sowiecki, zanim odrodziła się na nowo w 2018 roku. Bogate elementy historyczne zostały mistrzowsko połączone z nowoczesnym designem, aby podkreślić delikatne, głębokie odcienie i eleganckie materiały, które uwydatniają klasyczny styl budynku i uzupełniają jego relaksujące spa. 104 pokoje i apartamenty, przytulna restauracja i bar oraz trzy sale konferencyjne oddają hołd bogatej przeszłości Litwy i kulturze bałtyckiej, jednocześnie kierując ją w stronę młodości i energii. Intrygujący jest również rozległy dziedziniec hotelowy, który przywołuje atmosferę otaczających miasto zabytkowych budynków. Tutaj goście mogą cieszyć się lokalnymi wydarzeniami artystycznymi, kolacjami trwającymi do późnych godzin nocnych i nie tylko — dzięki czemu ten przełomowy obiekt stał się nowym centrum kulturalnym Wilna. To jedno z najbardziej stylowych miejsc w Wilnie — hotel, który bardziej przypomina żywą historię niż zwykły nocleg.
Hotel Pacai
Didžioji 7
www.hotelpacai.com



tekst: Monika Brzywczy, Anna Królikiewicz, zdjęcia: redakcja, materiały prasowe
Niniejszy materiał powstał przy wsparciu Go Vilnius. Szczególne podziękowania kierujemy do Raminta Levandraitytė za pomoc w organizacji wycieczki.
Poleć ten artykuł na Facebooku lub skopiuj link











































