Edward Dwurnik często podkreślał, że malarstwo uratowało mu życie. Określał siebie jako „prostego chłopaka”, „chuligana dorastającego na prowincji”, wychowanego „w pełnym przemocy i pogardy środowisku” i dodawał, że gdyby nie pasja do rysowania, to „pewnie źle by skończył”. Świadomie konstruowana opowieść o własnym pochodzeniu służyła podkreśleniu pozycji enfant terrible w polu sztuki, zarazem dawała możliwość renegocjowania doświadczenia awansu, który umożliwiła mu sztuka. Syn drobnego rzemieślnika z Radzymina był pierwszą osobą w rodzinie, która zdobyła wyższe wykształcenie. Nagłej zmianie pozycji społecznej towarzyszyło poczucie silnego oddalenia od środowiska, z którego pochodził. W 1965 roku artysta, jeszcze jako student ASP, podjął decyzję, by wyruszyć w prowincjonalną Polskę autostopem i malować napotykanych ludzi i miejsca. Miał ambicję pokazania życia przeciętnych Polaków jako reprezentantów wspólnoty, do której wciąż czuł przynależność.
– Aby sportretować polskie społeczeństwo, Dwurnik inspirował się wielkoformatowym malarstwem realistycznym i historycznym. Gest ten był próbą znalezienia egalitarnej formy zdolnej pomieścić doświadczenie zbiorowości. Zależało mu na tym, by monumentalny format malarstwa historycznego stał się narzędziem budowania dumy z pochodzenia, by uwznioślić codzienne sytuacje, ale też wyzbyć się wstydu związanego z prowincjonalnością, byciem znikąd. Bohaterowie jego obrazów, które zobaczymy w MSN-ie wyrażają grupowe aspiracje, frustracje i marzenia. Jego malarstwo ma nie tyle przedstawiać rzeczywistość społeczną, co zmieniać optykę tego, co uznaje się za warte uwagi – mówi kurator wystawy Łukasz Ronduda.
Samo malowanie traktował jako ciężki, fizyczny proces, wymagający dyscypliny i systematyczności. Edward Dwurnik konsekwentnie odrzucał figurę artysty jako uprzywilejowanej jednostki, która sytuuje się ponad światem pracy. Własną praktykę porównywał do codzienności w fabryce, a siebie – do „robotnika sztuki”. Tak jak jego ojciec robotnik wytwarzał w warsztacie metalowe przedmioty, tak on w swojej pracowni wytwarzał obrazy. Malował szybko, niemal kompulsywnie, jeden obraz po drugim, jak sam mówił, „tłukł obrazy”. W obrębie jego serii ujawniają się drobne przesunięcia, różnice i napięcia, które pozwalają uchwycić zmienność doświadczenia społecznego. Seryjność staje się więc metodą poznawczą: sposobem przedstawiania klasy ludowej w jej typowości i jednoczesnej niejednorodności. Struktura wystawy Edward Dwurnik. Duma i wstyd jest oparta na podkreśleniu owej seryjności, pewnej „fabrycznej” mechaniczności jego malarstwa.
Duma i wstyd
Punktem wyjścia do wystawy prezentowanej w MSN-ie była chęć rekonstrukcji owej życiowej a przy tym źródłowej postawy artystycznej Dwurnika, ukształtowanej na przełomie lat 60. i 70. Charakteryzowała się ona odrzuceniem elitarności sztuki, związkami ze sztuką outsiderską oraz koncepcją malarstwa jako dokumentu życia społecznego. Dwurnik wierzył w realistyczne, współuczestniczące w życiu malarstwo i traktował je jako egalitarny język, który pomaga komunikować się z osobami sportretowanymi na obrazach. Wierzył w malarstwo, które pomaga wyrażać i budować wspólnotę.
Łukasz Ronduda proponuje więc odczytanie twórczości artysty z perspektywy historii emocji społecznych w Polsce w drugiej połowie XX wieku. Zwłaszcza nieustannego ścierania się dwóch afektów, organizujących doświadczenie przemiany klasowej: dumy i wstydu. Emocje te wykraczają daleko poza sferę prywatnych przeżyć, regulują one bowiem przynależność, uznanie i miejsce w społecznej hierarchii, decydują one wręcz o poczuciu wartości lub bezwartościowości własnego istnienia i tożsamości. W malarstwie Dwurnika z lat 70., 80. i 90. obie te emocje stale powracają, obecne są w zdarzeniach, historiach i wizerunkach walczących o uznanie postaci. Bez rozpoznania tej emocjonalnej genealogii życia społecznego trudno zrozumieć źródła resentymentów i konfliktów, które kształtują współczesną polską wyobraźnię polityczną oraz stanowią źródła współczesnych populizmów.
– Twórczość Edwarda Dwurnika jest podstawowym i nieodzownym punktem odniesienia dla współczesnego, nawet najbardziej awangardowego myślenia o malarstwie i kulturze wizualnej Europy środkowej. Dla mnie osobiście jako jego córki i artystki ważne jest, że wystawa odbywa się w instytucji badającej najaktualniejsze i najważniejsze przejawy życia artystycznego naszego regionu. Nigdy jeszcze nie umieszczono twórczości ojca w kontekście złożonej historii pokolenia, które obecnie kształtuje współczesną Polskę. Wystawa podejmuje wnikliwą próbę uchwycenia i zrozumienia istoty twórczości Dwurnika, ukazującej za pomocą mistrzowskich obrazów prawdę o polskim społeczeństwie kształtującą jego samoświadomość i tożsamość – mówi Pola Dwurnik.
Twórczość Edwarda Dwurnika, prezentowana w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie w dwóch głównych cyklach malarskich zatytułowanych Sportowcy i Robotnicy, pokazuje, w jaki sposób społeczeństwo produkuje fantazmaty awansu, deklasacji, normalności i kompromitacji. Obrazy odsłaniają fakt, że pod powierzchnią polskiej nowoczesności nieustannie pracują nierozliczone emocje – wokół pochodzenia, stylu życia i uznania miejsca w hierarchii społecznej. Duma i wstyd to opowieść o kolejnych dekadach, w których te same struktury emocjonalne powracają w odmiennych kontekstach politycznych.
Wystawie Dwurnika towarzyszy interwencja artystyczna Patryka Różyckiego Transformacja. Jest to wybór jego prac z lat 2021–2024. Cykl obrazów dotyczy dzieciństwa i dojrzewania artysty na wsi w ekonomicznym i społecznym wykluczeniu związanym z transformacją lat 90.
Edward Dwurnik. Duma i wstyd
wraz z interwencją artystyczną
Transformacje
Patryka Różyckiego
31.07.2026–28.02.2027
Kurator: Łukasz Ronduda
Poleć ten artykuł na Facebooku lub skopiuj link












































