Redakcja

Z osobowej do Azji

Gdyńskie bistro Główna Osobowa przeszło bardziej niż udaną reformulację. Z tej stacji pojedziesz na krótkie, jak karta i czas oczekiwania na danie, ale za to smakowo bardzo dalekie wakacje pod azjatyckie, aromatyczne stragany ze streetfoodem – do Neonu.

– 26/04/2018 –

 

 

 

Wnętrze smacznie uproszczono i oczyszczono. Na długich stołach podają: kleisty od polewy mango, subtelnie octowy ryż, świetnie, solidne kimchi, nie tak ostre, jak oryginał, zakiszone w kompromisie z polskim podniebieniem, cudowne, harmonijne pikle z ogórka. Prażynki krewetkowe, które, jako stara foodieska pamiętam jeszcze ze sklepów rybnych za PRL i nigdy mi się nie znudzą, są pyszne,  małżeństwo, w jakie wchodzą z pienistym majo szczypiorkowym jest bardzo udane i zostało skonsumowane.

 

 

 

 

Tajski bulion ostro kwaśny jest pełen umami, jednocześnie wykąpany w prysznicu z trawy cytrynowej i pachnotki – żadnego tłustego ciężaru, bułki bao w kilku wersjach: nie do opisania, co się tam dzieje nieprzyzwoicie soczystego między ich pulchnymi policzkami, i zaryzykuję, że bao z tofu zwycięża bao z karkówką, co może i niewiarygodnie brzmi dopóki się nie przekonacie sami. W daniach głównych mój ukochany karmelizowany pikantny brokuł, świetna wołowina BBQ, skrzydła kurczaka i żeberka, jakby je zrobili na koreańskim targu. Kolendry i dymki tu nie żałują, ceny barowe, a w kuchni otwartej tym razem na salę, co pomimo tego nie zostawia ci na ubraniu i włosach śladu zapachu: półfinalista Top Chefa Jan Kilański, którego już tu wspominałam, gotuje ze swoim zespołem rytmicznie, sprawnie, lekko: miło patrzeć na organizację pracy.

 

 

 

Jak zawsze bywało w GO, teraz także bar oferuje niezły repertuar koktaili i drinków adekwatnych do karty dań: jest spójnie, jasno, bezpretensjonalnie, obsługa buduje kapitalną atmosferę, jedzenie na fajnych talerzach z melaminy, metalowe łyżki, jednorazowe pałeczki, ale wyczułam w spienionej od uśmiechniętych ludzi atmosferze miejsca, że mogę jeść rękami, przepraszam mamo. Od oficjalnego otwarcia w sobotę bywają tu tłumy, nie udało mi się zjeść na deser do końca waty cukrowej o smaku trawy cytrynowej, ale są otwarci 6 dni w tygodniu do późna, więc nadrobię i dla wszystkich wystarczy miejsca, a jestem pewna, że pielgrzymki tu są kwestią czasu.

 

 

 

 

Neon

GDYNIA ul. Abrahama 39

https://www.facebook.com/neon.streetfood.bar/

 

tekst: Anna Królikiewicz, zdjęcia: Neon





comments powered by Disqus