Redakcja

Polskie góry – nasz wybór!

Byliśmy wybredni – bo z jednej strony piękna natura, z drugiej: infrastruktura, która nie nadąża. W Zakopanem tłok, w powietrzu smog, piękne wille niszczeją. Trudno wyłuskać tu coś nowoczesnego. Ale pytaliśmy, jeździliśmy, i się udało. Zebraliśmy dla was kilka miejsc, w których warto się zatrzymać podczas zimowej wyprawy, nie tylko w Tatry. A jeśli macie swoje tropy, podzielcie się – chętnie poznamy wasze ulubione miejscówki!

– 3/02/2019 –

 

Glam Tatry

Każdy z nas ma odrobinę sentymentu do polskich gór. Powraca do nas wspomnienie z dzieciństwa długiej jazdy pociągiem, w którego oknach w pewnym momencie pojawiają się piękne Tatry, Beskidy czy Sudety, ale także wielkie reklamy i przydrożna architektura wątpliwej urody. Góry zaczęły się kojarzyć nie z majestatem szczytów, a rozmachem nowych hoteli i budynków, którym daleko do pocztówkowych zdjęć góralskich willi. Nie poddajemy się, szukamy i wierzymy, że możliwe jest zachowanie tradycji i nowoczesności. Wszyscy pragniemy przecież skupić się na pięknie otaczającej nas natury w miejscach oddających jej ducha oraz podkreślających jej urok. Na świecie znajdujemy wiele przykładów takich miejsc np. hotel Sorrisniva na dalekiej północy Norwegii czy hotel Kakslauttanen w górzystym rejonie Saariselkä. Są to miejsca stworzone do podziwiania zorzy polarnej w komfortowych warunkach. Idąc tym tropem – bliskość natury i jakość pobytu uznaliśmy za najważniejsze wartości pobytu w danym miejscu. Naprzeciw temu oczekiwaniu wychodzi Tatra Glamp w Bukowinie Tatrzańskiej. Kapsuły, choć przypominają scenografię filmu science fiction, wtapiają się w krajobraz zaśnieżonych gór. Za innowacją podąża standard, równający się czterogwiazdkowym hotelom. Kominek, ruska bania, to przyjemny dodatek, jednak najważniejszą cechą każdego domku pozostaje panoramiczne okno z widokiem na Tatry oraz Tatrzański Park Narodowy. Naturalne materiały, kąpiele na zewnątrz w mroźne zimowe wieczory oraz poczucie intymności to wszystko czego potrzebujemy, by jednocześnie być w pełni obecnym w naturalnym otoczeniu, z dala od gwaru i świateł miast. Zimowa sceneria rozpościerająca się za panoramicznym oknem kontrastuje z nowoczesnym i przytulnym wnętrzem kopuł. Choć zdaje się, że od mroźnego otoczenia dzieli nas tylko cienka warstwa ścianki, w środku zaskakuje nas ciepło ognia i dźwięk palącego się drewna w prawdziwej „kozie”. Do naszej dyspozycji pozostaje wygodne dwuosobowe łóżko, które w razie potrzeby można zastąpić pojedynczym. Pamiętajcie, że najlepszym źródłem ciepła jest druga osoba, a Tatra Glamp nadaje się idealnie na romantyczne wypady. Jeśli jednak zapragniecie odrobiny przestrzeni, możecie odpocząć na antresoli wyposażonej w wygodne materace. Kopuły nadają się idealnie do zaszycia w nich na kilka dni. Śniadanie i kawę do łóżka przygotujemy w dobrze wyposażonym aneksie kuchennym z ekspresem do kawy. Telewizor i szybki Internet pozwoli zachować kontakt z rzeczywistością, a jednak wszystko co nas otacza dostarcza dowodów, że pilot i hasło do wifi nie powinny zostać użyte. Do kopuł najwygodniej jest dojechać własnym samochodem. Auto zostawimy na parkingu oddzielonym od kopuł górskimi schodami i ścieżkami. Pobliski plac zabaw dla dzieci oraz miejsce na ognisko pozwoli na integracje z innymi wielbicielami bliskości natury. Warto podkreślić, że oferta atrakcji jakie znajdują się w okolicy jest ogromna  – spływ Dunajcem, spacer po Palenicy Białczańskiej, gorące baseny Term Bukovina czy liczne trasy skitourowe to gwarancja braku nudy. Minimalny okres pobytu w kopule to trzy dni, a proces rezerwacji jest prosty i dostępny przez stronę internetową Tatra Glamp. Niestety musimy się uzbroić w odrobinę cierpliwości – najbliższy wolny termin dopiero w marcu! (Michał Baran)

 

Tatra Glamp

Słoneczna 8, Bukowina Tatrzańska

https://www.facebook.com/TATRAGLAMP/

 

 

 

 

 

On oszalał!

W malowniczej wsi Laskowa, położonej u stóp Beskidu Wyspowego, 70 km od najbliższego większego miasta, działa restauracja, o której mówi się coraz głośniej. To za sprawą szefa kuchni – Marcina Pławec- kiego, o którym spokojnie można by powiedzieć, że oszalał. W dobie półproduktów i kulinarnej postprawdy postanowił gotować uczciwie i bezkompromisowo – ot tak, w starym domu pośrodku niczego. Jego menu pełne jest wodzących na pokuszenie dań, których próżno szukać gdziekolwiek indziej, a wbrew nazwie restauracji wybór w karcie wcale nie kończy się na gęsinie. Kapłony czy perlice na talerzach nie są tam niczym niezwykłym. Ucztę można rozpocząć słynnymi już ślimakami, prawdziwą czerniną lub bulionem z polskich raków z palonym masłem. Jednym z największych rarytasów jest jednak kon towane gęsie udo, o którym przy pierwszej wizycie zapomnieć nie wolno. Prawie wszystkie składniki dań pochodzą z własnego gospodarstwa lub od zaprzyjaźnionych dostawców. Ze względu na ograniczoną dostępność produktów rezerwacja jest konieczna. (Karolina Milczanowska)

 

Gęś w Dymie, Laskowa 679, Laskowa,

www.facebook.com/geswdymie

 

 

 

Chałupa niezwykła

Zaczęło się od marzenia, aby stworzyć miejsce designerskie, ale z nutką góralską. Barbara Majcher wraz z mężem Mateuszem znaleźli w swojej ulubionej dzielnicy Zakopanego w okolicy Kozińca piękną starą chałupę o cechach zabytkowych. Remont pod okiem konserwatora trwał rok. Udało się stworzyć miejsce nowoczesne i minimalistyczne, są tu jednak detale nawiązujące do góralskiego stylu. Basia zresztą jest współtwórczynią Zako_Tworów, targów designu pod Giewontem, dlatego też wiele elementów wystroju w Villi 11 pochodzi od znajomych twórców. Są meble z pracowni Projekt Stołek, oświetlenie dostarczyły Lompki, stoły zdobią drewniane misy od Jaśka Krzysztofa z JK Woodwork. Abażury w pokojach są ręcznie malowane przez przyjaciółkę Blankę Gluzińską-Tatar. – Dużo podróżujemy, więc wszędzie, gdzie jesteśmy, podglądamy różne rozwiązania i zbieramy pomysły, które później wykorzystujemy przy aranżowaniu naszych wnętrz – tłumaczy Basia. W pensjonacie jest 13 apartamentów, sauna, pokój relaksu i jadalnia – we wspólnych przestrzeniach wisi niezwykła kolekcja starych nart i plakatów z Zakopanego. – Jedne i drugie od dłuższego czasu kolekcjonowałam, dopiero tu miałam szansę, by je wyeksponować – opowiada właścicielka. Dzień zaczyna się tu od porządnego śniadania, np. domowych racuchów, a w sezonie świeżego oscypka i bundzu od znajomych gospodarzy. A potem można ruszać w góry. (Olga Badowska)

 

Villa 11 Folk & Design, ul. Broniewskiego 11, Zakopane,

www.villa11.pl

 

 

 

Róże w Sudetach

Pierwszą połowę swojego życia Magda i Rafał przeżyli pod Krakowem. Kiedy ich dzieci były już dorosłe, postanowili przeprowadzić się na wieś. Szukali małego domu z hektarem ziemi blisko Krakowa – gdzieś na Dolnym Śląsku, w Kotlinie Kłodzkiej. Znaleźli wielki – w odległym zakątku Polski na Pogórzu Izerskim. Decyzję o zakupie podjęli w 15 minut, bo zauroczył ich dom, podupadły, ale z historią, a także widok na góry i malownicze okolice. Remont trwał trzy lata, dziś Dzikie Róże wyglądają jak dom na południu Francji. Wszystko zostało przemyślane, odremontowane z poszanowaniem dla historii miejsca. Izby, w których się śpi, wyposażono w stylu wiejskiej chałupy: w zabytkowe skrzynie, szafy i łóżka z puchowymi pierzynkami. Magda i Rafał robią przetwory, zbierają grzyby, gotują, robią kompost, dbają o ogród. Śniadanie wjeżdża do jadalni gości małą windą. Na talerzach wszystko co lokalne i sezonowe: twarożki, jajka, chleby, kontury. Właściciele chętnie opowiadają o swoim miejscu i atrakcjach w okolicy. A ta jest bajkowa, przedgórze Karkonoszy, stare domostwa, świetne szlaki i stoki. Najlepiej!

Dzikie Róże

Janice 34, Lubomierz

https://www.facebook.com/dzikieroze/

 

 

Gołąbki z widokiem

Szymkówka to polana pasterska oddzielona wąskim pasem lasu od drogi z Bukowiny Tatrzańskiej do Morskiego Oka. Stylowa, drewniana karczma projektu Krzysztofa Trebuni-Tutki, słynie z widoków i jagnięcinę. To ostatnie miejsce w Tatrach, z którego można podziwiać pierwotny krajobraz: żadnych słupów elektrycznych, asfaltu, żadnych domów. Tylko trzy drewniane, pasterskie szałasy, reglowy las i skalny mur Tatr od Giewontu, przez Rysy, Gierlach, Lodowy aż po Hawrań z Muraniem. Nocą widać jeszcze zawieszone w połowie nieba światło z Kasprowego Wierchu. Zimą lepiej posiedzieć w ciepłej karczmie Tatry odcinają się bielą od chmurnego nieba przed halnym wiatrem, latem polana jest pełna owiec. Jagnięcina jest wyborna. Pulpety marynowane w tymianku, rozmarynie, czerwonym winie i ziołach serwowane z sosem borowikowym w kosorkach – koszykach wysmażonych z oscypka, czy szaszłyk jagnięcy z sosem śliwkowym to już klasyka. Ale Górale przychodzą na gołąbki. Pół roku prac nad recepturą złożoną tylko z baraniny, kasz i ziół dostępnych na Podhalu przed stuleciem nie poszło na marne, bo smakuje jak babcine. Po nartach najlepiej zrobi człowiekowi bardzo rozgrzewająca zupa karpacka. No i piwo z miejscową wiśniówką. (Grzegorz Kapla)

Szymkówka, Szymkówka 1

 

 

O Margarecie, co Polaka chciała

Paul i Agnes Wittwerowie mieli synów i córkę – Margaretę. Wojna zakuła braci w mundury i pognała w okopy. Zostały po nich obrazki od Pierwszej Komunii. Wypłowiały Chrystus, wypłowiały chłopiec, wypłowiałe słowa. Na Dolny Śląsk przyszło polskie wojsko. Janek Kowalski zakochał się w Margarecie. Byli szczęśliwi, ale w 1948 przyszedł nakaz deportacji. Wittwerowie wyjeżdżali. Greta chciała zostać. Janek ukrył dziewczynę na strychu u znajomych i ruszył do Warszawy, żeby zdobyć pozwolenie na ślub z Niemką. Był wojennym bohaterem, nie mogli mu odmówić. Dochowali się wnucząt. Jednym z nich jest Krzysiek Rozpędowski. W drodze do Indii, w Quecie, zakochał się w dziewczynie o której długi czas nie wiedział nawet, że jest Polką. Kilka lat temu odbudowali dom babci. Mieli pokój dla gości. Dziś Villa Greta to prawdziwa perła Gór Kaczawskich. Słynie swoją historią i domową kuchnią. Lokalną, ale z indyjskim muśnięciem. Cukinia nadziewana kaszą i sławnym, dojrzewającym serem z Wańczykówki, pierś z kaczki z orkiszem i marynowanym burakiem, korzenne żeberka na miodzie, albo wyśmienita gęsina z Kowalowych Skał. Smakoszom wystarczy nagradzany wielokrotnie chleb z Pomocnego, z gospodarstwa Anieli Pańczak z leśnym miodem z pasieki Andrzeja Rzeszuta. (Grzegorz Kapla)

Villa Greta, Dobków 59

www.facebook.com/VillaGretaPoland

 

 

Mniszek z Miedzianki

Sławę Miedziance przyniósł browar. Najmniejsze miasto na Dolnym Śląsku a browar najlepszy. Nie, wróć, to było sto lat temu. Sławę Miedziance przyniósł Filip Springer swoim reportażem o poszukiwaniu miasta, które zniknęło z powierzchni ziemi ot tak, na wskutek decyzji władz, które chciały ukryć przed światem ślady sowieckich kopalń uranu z czasów zimnej wojny. Siedem wieków historii i zniknęło wszystko: gospoda, rynek, ratusz, domy, cmentarz i nawet browar. Ostał się kościół na wzgórzu z najpiękniejszym widokiem w całych Sudetach. No i legenda. Książka Springera była początkiem nowego życia. Najpierw wystawy, potem teatr z cieszącym się niesłabnącym powodzeniem plenerowym spektaklem o powojennej historii miasta. Do tego Festiwal Reportażu no i oczywiście… browar. Sławę Miedziance znowu przynosi browar. Rzemieślnicze, można powiedzieć rękodzielnicze piwa: Rudawskie, Górnik, Mniszek, czy Piernikowe. Świąteczne. No i kuchnia. Znajdą się placki albo zupy vege, ale króluje regionalna, tradycyjna, górnicza prosta i mocna strawa: żebra, golonka, czy „śląskie niebo”: pieczony schab w grubych plastrach z knedlami i śliwkowo – morelowym sosem. Jak w czasach, kiedy mieli tu karczmy, gospody, domy i ratusz. (Grzegorz Kapla)

Browar Miedzianka

Miedzianka 57b, Janowice Wielkie

www.browar-miedzianka.pl

 

 

Kwaśnica i góralski hot dog

Willa Konstantynówka to duży drewniany dom zaprojektowany przez Stanisława Witkiewicza dla Anieli Zagórskiej, kuzynki Josepha Conrada. Pisarz spędził tu podobno lato 1914 roku, tworząc. Bywali tu też Józef Piłsudski, Witkacy, Stefan Żeromski. Budynek przeszedł gruntowną renowację pięć lat temu. Dziś na parterze mieści się restauracja Zakopiańska, a na piętrach apartamenty. Szef kuchni Mariusz Bizub i właściciel Tomasz Gut chcą pokazywać kuchnię góralską w nowoczesnej odsłonie. Serwują więc kaszankę w panko, kwaśnicę na baraninie czy pierogi z bryndzą, ale też trochę klasyki, jak tatar, rosół czy kontowana gęś. Są również bardzo smaczne lunche, na które wpada tu sporo turystów. Oprócz Zakopiańskiej Tomasz Gut stworzył też Bystro – nowoczesne food trucki, które w Tatrach (np. na Palenicy Białczańskiej) serwują kanapki z szarpaną jagnięciną, kolendrą i pastą bryndzową albo góralskie hot dogi z białą kiełbaską jagnięcą. W mieście, gdzie życie kulinarne zatrzymało się w późnych latach 90., ich działania przyciągają uwagę. Kibicujemy!

Restauracja Zakopiańska, 

Jagiellońska 18,  Zakopane,

www.restauracjazakopianska.pl

Czekoladowa weganka i latte

Zakopiańska Charlotte? Tak chyba można określić tę przestronną kawiarnię na ostatnim piętrze nowej kamienicy w samym centrum Zakopanego, w dolnym odcinku Krupówek. STRH Bistro Art Cafe powstało ponad dwa lata temu. Udało się tu, co w Zakopanem jest raczej niespotykane, nie użyć stylu góralskiego do wykończenia wnę- trza. Są za to fotele i krzesła Vitry, kominek i proste stoły. Zjemy tu śniadanie, lunch czy ciasto, wypijemy latte, koktajl, a wieczorem wino, popracujemy, poczytamy prasę. Jest przestronnie, można zająć miejsce przy stoliku, na kanapie albo wybrać fotel przy oknie – z widokiem (pół na pół) na ulicę lub góry. Regularnie odbywają się tu wystawy, targi designu Zako_Twory. W sezonie miejsce jest pełne turystów, ale poza nimi zaglądają też lokalsi. Paulina Rzankowska-Bargiel, wła- ścicielka, poleca zwłaszcza rozgrzewającą zupę z batatów z mlekiem kokosowym oraz czekoladową wegankę: ciasto z orzechów z masą z kakao i aquafaby (czyli płynu po ciecierzycy). W mieście wciąż niezbyt wiele nowości, więc „Strych” – bo chyba tak należy czytać tę nazwę – robi wrażenie.

STRH Bistro Art Cafe, ul. Krupówki 4A, Zakopane,

www.facebook.com/strhcafeandgallery

 

 

Harnaś jest tylko jeden

Wysmakowane wnętrza, niepowtarzalne smaki kuchni fusion, góralska gościnność, a za oknem widok, który zapiera dech w piersiach… Historia tego miejsca zaczęła się pół wieku temu. Od marzeń o tym, żeby zbudować świat jak z baśni, którą można było wówczas zobaczyć tylko w kinie. To były niezwykłe czasy: Beatlesi nagrywali „Yesterday”, Czerwone Gitary – „Płoną góry, płoną lasy”, Daniel Olbrychski pędził kuligiem po śniegu, a James Bond szusował po alpejskich stokach i świat oszalał na punkcie nart. Towarzystwo chciało korzystać z życia. Chciało wielkiego świata, najpiękniejszych gór. Ruszyły wyciągi na Szymkówce i Wysokim Wierchu. Widać było stamtąd Gerlach, Lodowy i Rysy lśniące czerwienią w zachodzącym słońcu. Damy siedziały przy stolikach w kawiarni Krokus, romanse wybuchały na dancingach w Janosiku, Misiu czy barze na Klinie, gdzie spotykała się śmietanka towarzyska Krakowa z artystycznym światkiem stolicy. Wtedy powstał Harnaś. Potem w latach 90. hotel podupadł, aż przejęła go góralska spółka zarządzająca też Termami Bukovina.

I to właśnie pod skrzydłami marki Bukovina Harnaś na powrót odnalazł siebie. Nie stracił nic ze swojej modernistycznej hardości, ale w połączeniu z nowoczesnym designem i wszechobecną młodą polską sztuką zyskał lekkość i posmak prawdziwego luksusu. Na jego ścianach znajdziecie klasyki polskiej szkoły plakatu, stoki pod bokiem, widoki z okien oszałamiające. Tylko jeden mankament (lub zaleta), z dziećmi nie można.

 

Hotel Harnaś

Wierch Buńdowy 11,  Bukowina Tatrzańska

www.hotelharnas.com

 

Szałas z widokiem

Powiew nowoczesności w polskich górach. Dwa urocze domki na zboczach Doliny Kościeliskiej, z przepięknym widokiem na panoramę Tatr. Każdy z nich ma trzy poziomy: sypialnie na antresoli, poziom parteru z salonem, kuchnią i tarasem oraz dwie sypialnie i łazienkę poniżej. W każdym zmieści się nawet osiem osób. Drewniane, z zako- piańskim sznytem, ale jednocześnie nowoczesne, dopiero co wybudowane, z ładną identy kacją zaprojektowaną przez Lange & Lange, domki zapewniają komfort po intensywnym dniu na stoku czy w górach. Właściciele mieszkają tuż obok. W pakiecie także infor- macje, wsparcie logistyczne, góralska gadka oraz Wi-Fi i bezpłatny parking. Nam podoba się przede wszystkim luksusowy widok na góry. Taka panorama to jest coś!

Luxury Chalet Karpielówka

Karpielówka Boczna 30, Kościelisko

www.karpielowka.com

 

 





comments powered by Disqus