JEMY, MÓWIMY, CAŁUJEMY
Bez kategorii

Barona zakwasy na złe czasy

 

– Od ponad pół roku całym zespołem pracowaliśmy nad naszą restauracją i barem, których otwarcie planowaliśmy wkrótce. Covid pokrzyżował nasze plany… Może inaczej: zmienił je. Pierwotny projekt na pewno doprowadzimy do skutku. Ale teraz zaczęliśmy kisić i ruszyliśmy ze sklepem, do czego zresztą zbierałem się wiele lat. Po prostu stało się to wyjściem z sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy z dnia na dzień – zdradza Aleks. Nie są to jednak zwyczajne delikatesy z jedzeniem, a miejsce ze starannie wybranymi smaczkami i wypasami, które dobrzy ludzie z Baron the Family przygotowują sami, bądź sprowadzają od zaprzyjaźnionych producentów. Zatem wszyscy, którzy dziś, siedząc na kanapach z łezką w oku wspominają harmider Nocnego Marketu, a wraz z nim wyraziste kiełbasy z grilla jedzone pod gołym niebem, mogą już uronić łzę szczęścia.

 

 

 

 

 

Bo kiełbasy wracają – pod marką A. Baron, J. Nowicki! Ucieszą się i ci, co na przednówku i w koronasezonie szukają wzmocnienia oraz soczystych kąsków, bo w sklepie codziennie na wymarsz czekają zastępy legendarnych kiszonek. Jest więc kolekcja polskiego kimchi (z borowikami, z wędzoną papryką, z przyprawami korzennymi), fantastyczna sałatka warzywna Multum Fermentum, pesto z czosnku niedźwiedziego i orzechów laskowych i wiele innych kolorowych słoików. Do popijania – dla smaku i zdrowotności – pyszny zakwas buraczany. A na dokładkę pasztety i szynka od Jacka Nowickiego, bezkonkurencyjne wiśniowe przetwory z Cherry Tree, czy ekologiczne wyroby z manufaktur Owocowo i Tłocznia Maurera. Co tydzień będą się też pojawiać nowe propozycje obiadów – w zeszłym tygodniu internet zawojowała żurbonara (sos do makaronu na bazie zredukowanego żuru).

 

 

Mimo, że to dopiero początek Baronowego sklepu, widać, że będzie to róg obfitości. Szef zdradza, że za momencik na półkach spocznie jeszcze więcej specjałów: – Planujemy rozwój sklepu. Nowe kiszonki, nowe przetwory, nowe smaki kiełbas, dania na wynos. Kolejne produkty od zaprzyjaźnionych producentów, z którymi pracujemy od lat – w tej chwili cieszę się, że mogę im trochę pomóc, bo trudno jest nam wszystkim. Ale już można tu zrobić konkretne zapasy. Najlepiej zaopatrzyć się w zestawy spakowane do skrzynki.

 

 

Są opcje jarskie (świetny komplet kultowych kiszonek i polskich serów zagrodowych) i bardzo mięsne (naturalnie z kiełbasami i pasztetami okraszonymi odpowiednimi dla nich przetworami). Co tydzień mają się pojawiać różne kompozycje – dowożone na razie na terenie Warszawy, ale obietnica dostaw w całym kraju wisi w powietrzu: ekipa zdradza, że w przyszłym tygodniu kurierzy ruszą w Polskę. Można też buszować po internetowych półkach i złożyć sobie własny wielki kosz (wszystkie zamówienia powyżej 300 zł są dostarczane w stolicy co piątek), albo zrobić mniejsze zakupy – te odbiera się osobiście. A wszyscy uziemieni w domu lub niechętni spacerom do centrum mogą też złożyć drobne zamówienia za pośrednictwem Glovo. – Cały ten projekt jest nasączony bardzo dobrą energią. Wszyscy byliśmy już bardzo stęsknieni za pracą w kuchni – wyznaje szef. I trzeba mu przyklasnąć, bo to świetna inicjatywa, nie tylko dla nas – kiszonkożerców, ale i dla całego zespołu Baron the Family. Daje nadzieję, że w tych dziwnych czasach można gotować dla ludzi dobre rzeczy i wspólnie wykształcić odporność na koronakryzys.

 

 

 

Tekst: Olga Badowska, zdjęcia: Magda Klimczak, Łukasz Jaśniak

https://baronthefamily.pl

Zobacz też podobne artykuły

Wszystkie wydania ust
  • nr 24

  • nr 23

  • nr 22

  • nr 21

  • nr 20

  • nr 19

  • nr 18

  • nr 17

  • nr 16

  • nr 15

  • nr 14

  • nr 13

  • nr 12

  • nr 11

  • nr 10

  • nr 9

  • nr 8

  • nr 7

  • nr 6

  • nr 5

  • nr 4

  • nr 3

  • nr 2

  • nr 1

Nasze przewodniki po miastach
  • Kraków

  • Lizbona

  • Polskie góry

  • Bangkok

  • Lato

  • Kioto

  • Mediolan

  • Singapur

  • Warszawa