JEMY, MÓWIMY, CAŁUJEMY
LUDZIE

USTANNA: Maurycy Gomulicki

Czas zarazy spędzam pod Wulkanem – tzn. utknąłem w Mexico City. Normalnie jestem tu przez circa dwa-trzy miesiące dwa razy do roku i staram się rozgrywać to tak, żeby okresy rozstania z moim synkiem Tolkiem, czy osobistą narzeczoną Mirellą von Chrupek, nie były dłuższe. Miałem wracać do Polski w połowie kwietnia – wyznaję Kult Wiosny i doświadczenie kwitnących drzew i krzewów jest dla mnie ultra ważne, tymczasem ani dudu. Poumawiane na sesje laleczki musiałem odwołać, a sam jak Ramzes usycham z tęsknoty za Mirelką. Jest wprawdzie messenger, ale pięć miechów na sucharze to jest konkretny wyrok – w końcu, ile można lizać ekran – pocieszam się tym, że jak wreszcie dotrę do Warszawy i ją ucapię, to będzie konkretna Luizjana. Co do samej kwarantanny to na pewno się nie nudzę. Dobrze czuję się we własnym towarzystwie i jestem w stanie zagwarantować sobie sporo zabawy. Aktualnie dzielę czas pomiędzy dwa domy – połowę tygodnia spędzam sam u siebie, a połowę z synkiem u mojej byłej żony. Kiedy jestem z Tolkiem, to po za tym, że staram się mu w miarę możliwości umilać życie (czym jako nastolatek tkwiący w szponach Fornite jest aktualnie umiarkowanie zainteresowany), dużo gotuję i chodzę codziennie na długie, dwu-trzygodzinne spacery z psem. Włóczę się z Kometą po koloniach Narvarte, Alamos, Postal i Independencia. Robię zdjęcia. Nieoczekiwanie dla samego siebie fotografuję dużo rasowych bryk – nigdy nie byłem fanem motoryzacji ale ciężko nie przytulić się do tych wszystkich, bardzo powoli rdzewiejących w słońcu, szewroletów, studebakerów i innych markizów. Pontiakami też nie gardzę. Lubię te tropikalnie zielone dzielnie o niskiej zabudowie, a aktualna sytuacja daje iście surrealne doświadczenie pustki w tym zwykle przeludnionym mieście. Nie jest to pozbawione uroku, tym bardziej dla kogoś nawykłego do żoliborskich spacerów. Kiedy jestem sam w swojej krypcie zasuwam przy kompie przegryzając pracę filmami i książkami. Wpadłem w audiobookowy ciąg i odpalam jedną po drugiej kolejne powieść Gardnera. Pochłonąłem już ich ponad 20 i ciężko będzie mi się uwolnić od powiedzonek takich jak „It’s your funeral, not mine”. Zacząłem się też uczyć japońskiego, a że jestem dość uparty więc kuję w każdej wolnej chwili. Nie wiem co z tego będzie – języki, którymi władam biegle łapałem na żywca a nie z książek ale i tak mam kolosalną frajdę z odcyfrowywania robaczków. Z hiraganą i katakaną radzę już sobie jak cię mogę, a nauka znaków chińskich jak wiadomo nie ma końca. Jakby się znalazła jakaś fajna japonka złakniona konwersacji (na poziomie przedszkolnym) z „ciekawym człowiekiem” to po powrocie do Syreniego Grodu jestem do dyspozycji.
Będąc zdeklarowanym książkolubem jako formę zarabiania w przyjemny sposób choć drobnej kasy wymyśliłem sobie ekslibrisy i nie powiem, interes się kręci – projektuję średnio trzy tygodniowo – głównie pieczątki ale i klasyczne wklejki. Moich stołecznych klientów zawsze namawiam, żeby hajs zapakowali do ładnej kopertki i zanieśli Mamie albo Mirelce na ciacha i kwiatki co daje mi przyjemne poczucie, że jednak jestem jedną nogą w Warszawie i mogę dopieścić Moje Dziewczyny. Zamówienia na ekslibrisy póki co przyjmuję nieustająco – najprostszy kontakt jest przez insta: https://www.instagram.com/maurycygomulicki/
Maurycy Gomulicki urodzy w Warszawie. Hedonista konsekwentnie propagujący Kulturę Rozkoszy. Absolwent Wydziału Grafiki warszawskiej ASP. Szerokiej publiczności dał się poznać dzięki multidyscyplinarnemu projektowi „Pink Not Dead!”. Opublikował cztery albumy fotograficzne. Intensywny kolor, eksplorowany zarówno w potencjale witalnym, jak i w wymiarze socjokulturowym, jest istotnym elementem w jego twórczości. Zrealizował szereg obiektów i instalacji w przestrzeni publicznej. Związany z galerią Leto.

Zobacz też podobne artykuły

Wszystkie wydania ust
  • nr 24

  • nr 23

  • nr 22

  • nr 21

  • nr 20

  • nr 19

  • nr 18

  • nr 17

  • nr 16

  • nr 15

  • nr 14

  • nr 13

  • nr 12

  • nr 11

  • nr 10

  • nr 9

  • nr 8

  • nr 7

  • nr 6

  • nr 5

  • nr 4

  • nr 3

  • nr 2

  • nr 1

Nasze przewodniki po miastach
  • Kraków

  • Lizbona

  • Polskie góry

  • Bangkok

  • Lato

  • Kioto

  • Mediolan

  • Singapur

  • Warszawa