Redakcja

Od próbówki do v60

Odwiedzamy  główną siedzibę Hario w Tokio. Od prawie dwóch dekad firma mieści się w dawnym banku położonym na styku ekskluzywnej Ginzy i elektroniczno-mangowej Akihabary. Można tu zajrzeć do szklanych gablot, gdzie wyeksponowane są naczynia Hario produkowane w ostatnim stuleciu, a także do starego sejfu bankowego – dziś wypełnionego produktami do przelewów, syfonami i V60.

 

– 2/11/2018 –

Nie zawsze były to flagowe produkty rfimy. Kiedy zaczynała w 1921 roku, celowała głównie w rynek szkła laboratoryjnego. Probówki, pipety, kolby, a także soczewki do lamp samochodowych i kineskopy telewizorów. Żaroodporne szkło, do produkcji którego od początku używano tylko naturalnych minerałów. Dzięki temu surowiec był (i jest) przyjazny dla środowiska. W roku 1948 Hario wprowadziło na rynek swój pierwszy produkt domowy: syfon do kawy ze szklanym filtrem.

 

 

 

 

Mari Tsujimoto, przestawicielka firmy, pokazuje nam eksponaty w szklanych gablotach. Syfony są licznie reprezentowane. To dla nas zaskoczenie – ta metoda przelewowa wydaje się jedną z najbardziej skomplikowanych, nie wiedzieliśmy, że w Japonii używano jej w domach i kawiarniach już w latach 50.!

 

 

Ale wynalazkiem, który na zawsze zdefiniował kawowy charakter rmy, okazał się dripper (niestety produkt nie doczekał się polskiej nazwy, możemy roboczo nazwać go zaparzaczem) V60. Zaprojektował go pod koniec lat 50. Tsuruoka San. Projektant postawił sobie za cel przyspieszenie procesu parzenia kawy. Stworzył małe lejkowate naczynie, do którego wystarczy włożyć papierowy filtr. Żłobienia po wewnętrznej stronie naczynia sprawiają, że filtr nie przylega do ścianek, pozwalając powietrzu wpadać do drippera przez małe otwory w dnie. Pan Tsuruoka zbadał, że kąt nachylenia ścian lejka powinien wynosić dokład- nie 60 stopni. Wtedy prędkość spływania wody przez zmieloną kawę jest idealna, a kawa wychodzi najsmaczniejsza. Mari rysuje nam na kartce kształt pierwszego drippera. I tłumaczy, że dawniej często używano po prostu kartki papieru zamiast filtra.

 

 

Tekst: Monika Brzywczy, zdjęcia: Krzysztof Kozanowski

 

Ciąg dalszy artykułu do czytania w USTACH drukowanych do kupienia TU





comments powered by Disqus