Redakcja

Ziemniaczana potrawka z oliwkami, leśnymi grzybami, karmelizowaną cebulą i porto

Spacerowaliśmy ostatnio po zimowym lesie. Było pięknie i słonecznie, a jednak zimno. Zamarzyliśmy o kociołku zupy gotowanej nad ogniskiem. I oto ona: rozgrzewająca, prosta do zrobienia. Wegańska wersja stew przygotowana przez Mickey Rootena. Grzyby, tymianek i porto sprawiają, że smakuje wyjątkowo.

– 11/01/2015 –

Składniki:

  • 200 g cebuli
  • 500 g ziemniaków
  • 100 g czarnych oliwek typu kalamata
  • 40 g suszonych borowików
  • mały pęczek świeżego tymianku
  • 200 g pieczarek portobello
  • 3 ząbki czosnku
  • 3 liście laurowe
  • 4 ziarna ziela angielskiego
  • 1500ml wody
  • 100ml porto
  • 50 g oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
  • 3 łyżki stołowe jasnego sosu sojowego
  • sól i pieprz do smaku
  • duża szczypta wędzonej papryki w proszku

 

Suszone grzyby namaczamy w zimnej wodzie przez około godzinę i odcedzamy. Cebulę obieramy i kroimy w piórka. Rozgrzewamy połowę oleju i na średnim ogniu. Smażymy cebulę wraz z zielem angielskim i liśćmi laurowymi aż nabierze głęboko złotego koloru. W tym samym czasie czyścimy ziemniaki, kroimy je na ćwiartki, wrzucamy na osolony wrzątek i blanszujemy 1 minutę. Odcedzamy i dodajemy do przesmażonej cebuli wraz z namoczonymi wcześniej borowikami. Zalewamy wodą, dodajemy sos sojowy i gotujemy do miękkości ziemniaków. W tym samym czasie kroimy pieczarki w bardzo grube plastry, lekko miażdżymy czosnek w łupinach i tak przygotowane grzyby, czosnek oraz oliwki smażymy na reszcie oleju z połową tymianku na dużym ogniu. Po 5-8 minutach wlewamy połowę porto i odparowujemy alkohol. Dokładamy je do prawie gotowego wywaru na ostatnie 5 minut gotowania wraz z zresztą porto. Wyłączamy ogień, przyprawiamy wędzoną papryka, solą i pieprzem. Dokładamy resztę tymianku, przykrywamy garnek i pozostawiamy na 30 minut, aby zioła aromatyzowały naszą zupę. Po tym czasie wyjmujemy tymianek, ziele angielskie i liście laurowe. Po podgrzaniu zupa gotowa jest do podania, chociaż najlepsza będzie następnego dnia, po nocy spędzonej w lodówce.

 

 

Przepis: Michał Gniłka, zdjęcie: Magazyn USTA





comments powered by Disqus